Rozdział 3. Przed Świtem
Zaczynało już świtać.
Była bodajże czwarta nad ranem, a ja wciąż nie zmrużyłam oka. Wczorajsza rozmowa totalnie mnie oszołomiła, nie wspominając już o zachowaniu Chorda. Tysiące myśli kłębiło mi się w głowie, próbowałam jej jakoś poukładać...
Od czas do czasu przed oczami stawała mi wizja Quinn i Sama trzymających się za ręce. Następnie pojawiała się zupełnie inna. Moja przyjaciółka płakała, a chłopak krzyczał nad nią i energicznie gestykulował.
Pierwszy obraz był według mnie jak najbardziej realistyczny. Przedstawiał to, co miało się wydarzyć już niedługo. Był ciepły i emanował pozytywizmem.
Co innego odczuwałam spoglądając na alternatywę. Widziałam i czułam ból w oczach Quinn. Rosła mi w gardle gula, przez którą chciało mi się płakać. Być może tak miało się to wszystko skończyć, tyle, że ona jest zbyt delikatna by przeżyć coś takiego. Robiło mi się jej żal, nie chciałam aby tak wyszło. Kiedykolwiek.
Po dłuższych przemyśleniach doszłam do wniosku, że nie mogę stanąć na drodze do szczęścia mojej najlepszej koleżance, nawet jeśli miałoby to się źle skończyć. Była dla mnie jak siostra, dlatego okazałabym się potworem, gdybym dopuściła się do zepsucia relacji między nimi.
Według Chorda byli w sobie zakochani. Szczerze mówiąc nigdy tego nie dostrzegłam. Q odzywała się do Sama tak chłodno, można rzec: ironicznie i sarkastycznie.
Hm... może to tylko przykrywka?
No tak! Cały czas mydlili mi oczy!
Poczułam sile uderzenie gniewu - Jak ona mogła mi to zrobić?! Byłam dla niej tym, kim ona dla mnie!
A jednak...
Ukrywała przede mną jedną z ważniejszych spraw dotyczących jej życia. Jaki był tego cel?
Natychmiast zniknęły łzy. Zacisnęłam pięści. - Jak długo to już trwa? Co nimi kieruje? - Nie mogłam odpowiedzieć sobie sama na te pytania.
- Ile mają jeszcze sekretów?
Odwróciłam się na drugi bok, w stronę przeciwną do okien - ciągle leżałam na łóżku.
Starałam się przestać myśleć o nich i zająć się porządkowaniem myśli związanych z czym innym, a raczej z kim innym.
Chord.
Nie wiedziałam, czy być na niego zła, czy raczej podziękować mu przy najbliższej okazji za wtajemniczenie mnie w tą sprawę.
Nie!
Nie mogę kontynuować rozważań na ten temat, gdyż pojawią się kolejne niechciane pytania.
A więc Chord.
Wczoraj zachowywał się co najmniej dziwnie. Wydaje mi się, że tą dziewczyną o której tyle mówił, byłam ja.
Może to trochę samolubne, ale naprawdę miałam takie wrażenie. Cały czas wahał się podczas rozmowy, czy czegoś mi nie powiedzieć. Nie zareagował, kiedy niechcący położyłam głowę na jego ramieniu, ani nawet gdy zabrałam jego bluzę.
Ahh! Bluza o zapachu, który powodował zatrzymanie pracy mojego mózgu. Mogłabym go pochłaniać godzinami. Szczerze mówiąc wąchając ją, czułam się tak, jakby Chord był ze mną.
Było mi z tym dobrze.
Nie wiedziałam już sama, co o tym sądzić. Wszystkie te miłe i przyjemne czynniki powodowały, że chciałam jak najszybciej się z nim spotkać i porozmawiać.
Z drugiej strony był moim przyjacielem. Mogliśmy sobie mówić o wszystkim. Nie chciałam, aby cokolwiek się zmieniło.
Chord był dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałam. Do tej pory nie myślałam o nim tak jak o sobie, z którą wiązałyby mnie silniejsze uczucie niż przyjaźń.
Szczerze mówiąc, nie myślałam w ogóle o kimś w ten sposób. Wczoraj zostałam uświadomiona o tym, dlatego byłam taka wściekła.
Chord zarzucił mi, że nie dostrzegam braku związków kogokolwiek w naszej paczce. Na dodatek wymyślił , że wszyscy poza nami już kogoś mają.
Jedno wielkie kłamstwo!
To nawet nie było możliwe. Chociaż...
Na zakończeniu wszyscy się tak czule żegnali, a zwłaszcza osoby, które wyjeżdżały na wakacje zaraz po uroczystości.
A może to nie był jego wymysł, tylko fakt?
Po cichu wstałam, podeszłam do biurka i wzięłam ze sobą laptopa. Usiadłam na łóżku i otworzyłam go.
Poczekałam, aż załaduje mi się przeglądarka, po czym na klawiaturze wystukałam domenę Facebook*.
Pośpiesznie zalogowałam się i na nowych kartach pootwierałam profile przypadkowych osób ze szkoły.
Byłam w szoku.
Ponad połowa osób była w związkach. - To dla mnie nowość gdyż na tej stronie logowałam się średnio raz na kilka miesięcy.
Chord miał racje.
Poczułam się strasznie głupio. przez moją niewiedzę zrobiłam mu prawie awanturę. Chciałam zapaść się pod ziemię.
Zamknęłam laptopa i położyłam go na podłodze. Leżałam teraz na plecach wpatrując się w sufit. Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem napływu takiej fali miłości u moich znajomych jest chyba atak kupidynów. Nie mogłam tego pojąć.
Zamknęłam oczy. Nie chciałam już o tym myśleć. Jednakże musiałam skończyć "porządki" w mojej głowie, a więc:
Po pierwsze. Pewnym jest to, że Quinn i Sam mają się ku sobie.
Po drugie, połowa moich kolegów i koleżanek jest w związkach.
A po trzecie... Chord - być może - jest mną zauroczony.
Powoli oczy zaczęły mi się zamykać, a myśli rozpraszać. Poczułam ulgę, następnie zapadłam w głęboki sen.
Obudziły mnie bawiące się na podwórku dzieci oraz trąbiące auta.
Otworzyłam oczy. Było tak jasno, ze musiałam przez chwilę mieć je przymrużone. Podniosłam się, usiadłam na łóżku i odruchowo sięgnęłam po telefon, chcąc sprawdzić godzinę.
Byłam zaskoczona, ponieważ w momencie, kiedy spałam, przyszedł mi SMS od Chorda. Ciekawa otworzyłam wiadomość:
Od : Chord
Text : Cześć! Zapewne jesteś już w drodze do Tucson, odezwij się jak wrócisz, dlatego, że dopiero dzisiaj zorientowałem się, że masz cały czas przy sobie moją bluzę.
Udanego wyjazdu! :)
Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Rzeczywiście cały czas miałam przy sobie jego bluzę. Trochę było mi głupio, no ale cóż... Porwanie jej było naprawdę świetnym pomysłem, ponieważ teraz mój pokój był ogarnięty przecudnym zapachem jego perfum!
Jednakże coś nie zgadzało mi się w tej wiadomości. Byłam zaspana i mało skoncentrowana, dlatego też długo analizowałam jej treść.
Przeczytawszy ją po raz piąty, zorientowałam się, co nie pasuje do układanki.
Dzisiejszy dzień miałam spędzić na zakupach w Tucson. Była godzina jedenasta, dlatego pomyślałam, że bezsensu była by teraz ta podróż. Na miejscu zapewne znalazłabym się dopiero ok. drugiej.
Zwlokłam się z łóżka i niechętnie odstawiłam laptopa na biurko oraz pościeliłam łóżko.
Posprzątawszy pokój zeszłam na dół. Rodziców nie było.
Włączyłam radio i zaczęłam robić jajecznicę.
Gotując pomyślałam, że mogę się dzisiaj spotkać z Chordem. Moja wycieczka nie wypaliła, dlatego też musiałam zadbać o to, aby nie nudzić się całe popołudnie.
Wciąż byłam zła na Quinn i Sama, jednakże emocje jakie towarzyszyły mi w nocy zelżały.
Pachnące danie wyłożyłam na talerz, następnie wzięłam je i udałam się do salonu. Włączyłam telewizję i starałam się skupić na oglądaniu jakiś sitcomów**.
Pomimo tego, że moje emocje były bardzo słabe, wciąż po głowie chodziła mi pewna myśl. - Czy moi przyjaciele coś jeszcze przede mną ukrywają?
Nie chciałam się denerwować, dlatego szybko zrezygnowałam z tego typu rozważań.
Skończywszy jeść, wyłączyłam telewizję i radio oraz umyłam talerz.
Pobiegłam na górę. Z pokoju wzięłam czystą bieliznę, suchy ręcznik i poszłam wziąć prysznic.
Spływała po mnie chłodna woda. Poczułam ulgę przy czym totalnie ochłonęłam. O dziwo nawet moja złość do Q zmalała!
Wytarłam się, po czym wysuszyłam włosy.
Po porannej toalecie postanowiłam porozmawiać z Chordem. Usiadłam na jednym z foteli w moim pokoju , po czym z listy kontaktów wybrałam jego numer.
Z każdym kolejnym sygnałem zaczęłam się coraz bardziej stresować.
- Halo? - Odebrał.
- Em... Cześć. - Wybąknęłam - Przeszkadzam?
- Nie, absolutnie! Odczytałaś mojego sms'a?
- Tak, przepraszam, że zabrałam twoją bluzę. Obiecuję, że niedługo ci ją zwrócę.
- Nie ma sprawy! Trzymają ją ile chcesz. - Był taki uprzejmy... - Jak zakupy?
- Nie pojechałam - Niechcący wyrwało mi się westchnienie. - Zapomniałam nastawić budzika.
- Oh... szkoda.
- Nie do końca. - Poczułam, że się rumienię.
Jak dobrze, że nie mógł widzieć teraz mojej twarzy,
- A to dlaczego? - Był zaciekawiony.
- Proponowałeś mi wczoraj spotkanie, nieprawdaż?
Zbiłam go z tropu.
- Em... tak.
- Mam dzisiaj dużo wolnego czasu. Możemy się spotkać, przy okazji oddam ci bluzę. - Byłam trochę niepewna, jak zareaguje.
Dobrze, że miałam jakiś punkt uczepienia i powód spotkania, gdyż inaczej umarłabym ze stresu.
- Oczywiście! - Zgodził się - W takim razie, o której?
- Nie mam pojęcia... - Za bardzo się zamyśliłam.
- Dostosuję się. - Odpowiedział na moje zmieszanie.
- Em... w takim razie pasowałaby ci druga?
- Tak - ucieszył się - Wpadnę po ciebie!
- Do zobaczenia!
- Cześć! - Odpowiedział entuzjastycznie.
Rozłączyłam się.
Mój wzrok powędrował do okna.
Zaczęłam rozmyślać i gdybać.
Nie byłam pewna moich uczuć do Chorda, ale innych, dwóch rzeczy tak.
Po pierwsze, nie mogę go zranić. Muszę być ostrożna i odpowiednio obierać słowa. Nie mogę też dać po sobie poznać, że domyśliłam się, kto jest tą dziewczyną.
Natomiast druga to to, że nie mogę dawać mu złudnych nadziei. Nie jestem pewna jak będę reagowała na jego flirt. Nie wiem nawet, czy mi się to spodoba. Będę musiała zachowywać się tak, jak gdyby nigdy nic...
Wciąż wpatrywałam się w okno. Spojrzałam na zegarek. Była już dwunasta.
Mój stan emocjonalny zmienił się tak bardzo od nocy do południa. Najgorzej jednak było przed świtem.
Oby teraz było lepiej.
Wstałam z fotela i zaczęłam grzebać w szafie. Planowałam ubrać się dość przyzwoicie.
Postanowiłam, że T-shirt i spodenki dobiorę pod kolor filetowej bluzy, którą niestety muszę już dziś oddać mojemu przyjacielowi.
-----------------------------------
*Facebook - Portal społecznościowy
**Sitcom - Rodzaj serialu komediowego
Home
»
»Unlabelled
» Czas Letni - Rozdział 3
piątek, 3 maja 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ojejku, dziękuję <8
OdpowiedzUsuńRozdział 3 na prawdę mi się podoba.Niektóre fragmenty czytałam nawet dwa razy żeby móc lepiej wyobrazić sobie daną sytuację :) Oby tak dalej !
swietne!:)
OdpowiedzUsuńKusząco czekam na ciag dalszy ;)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńdobre !
OdpowiedzUsuń