środa, 30 października 2013

3 komentarze
Rozdział 6. Wrota

   Serce łomotało cały czas w równym tempie jeszcze przez chwilę. Wpatrywałam się w chłopaka ale cały czas milczałam. Nie wiedziałam co powiedzieć.
Zaniemówiłam.
Poprzednie myśli rozproszyły się a w ich miejsce pojawiły się nowe odczucia, dotyczące Darrena. Starałam szybko zebrać się do kupy i przedstawić.
- Effy... - Tylko tyle udało mi się z siebie wydusić.

Zawroty głowy uspokoiły się ale na wszelki wypadek odeszłam krok od krawędzi. Darren uśmiechnął się, podszedł do miejsca gdzie wcześniej siedziałam i oparł się o komin.
- Nie rozumiem jak taka ładna dziewczyna jak ty, znalazła się tutaj sama, na dodatek z myślami samobójczymi. - Przymrużył lekko oczy i cały czas się uśmiechał.
- Nie myślałam o samobójstwie, po prostu...
- Gorszy dzień? - dokończył za mnie - Ale wiesz, że to nie jest powód do skakania z kilku metrów, prawda?
- Wcale nie chciałam skoczyć! Po prostu... tak wyszło. - Lekko się zarumieniłam.
   Darren cały czas stał oparty o komin i świdrował mnie wzrokiem. Postanowiłam wziąć się w garść.
- Jak dowiedziałeś się, że tu jestem? Widziałeś mnie jak wchodziłam przez okno? - Naprawdę byłam ciekawa, skąd się tu wziął.
- Widzisz ten blok? - Wskazał palcem na budynek znajdujący się za moimi plecami - Mieszkam tam, dokładnie na 7 piętrze. Zauważyłem cię przez okno, kiedy weszłaś. Zaciekawiło mnie skąd wiedziałaś, że w środku znajdują się schody na dach bo rzadko widywałem tam kogokolwiek, nigdy ciebie.
- Kilka lat temu, mój bart cioteczny pokazał mi to miejsce. - starałam się przybliżyć mu sytuację - Chciałam odświeżyć trochę wspomnienia.
Darren obszedł komin dookoła rozglądając się po mieście, natomiast ja podeszłam do torby i założyłam ją na ramię.
- Najwidoczniej nic się nie zmieniło tak bardzo jak przypuszczałam. W takim razie będę już wracała, miło było cię poznać.
   Darren odwrócił się w moją stronę i zmarszczył brwi.
- Już idziesz? Miałem nadzieję, że chociaż trochę się poznamy...
Teraz to ja przyglądałam się mu bardzo uważnie. Wyglądał na sympatycznego i sprawiał wrażenie, naprawdę zawiedzionego,w momencie kiedy chciałam pójść. Musiałam podjąć decyzję; zostać czy może wrócić do samochodu i opuścić to miasto.
- Naprawdę zależy ci na poznanie mnie bliżej? Nie wydaję ci się dziwna?
- Co najmniej pokręcona... - uśmiechnął się odsłaniając swoje równe białe zęby - Ale dodaje ci to uroku.
Zarumieniłam się.
- Dziękuję. - zdjęłam torbę i położyłam ją na ziemi, przy okazji odrywając wzrok od jego twarzy. - Więc czym się zajmujesz na co dzień, Darren?
- Pracuje w sklepie muzycznym, znajduje się niedaleko. - Odwrócił się do krawędzi dachu i jak się domyśliłam wypatrywał wspomniany budynek.
- Jesteś studentem? - Chciałam dowiedzieć się o nim jak najwięcej.
- Nie studiuję, nie nadaję się do tego, już 4 lata od ukończenia szkoły nie zajmuję się niczym innym niż pracą w tym sklepie. - Znowu przekręcił się w moją stronę.
- Czyli w tym roku skończyłeś 22 lata? - Zdziwiłam się, gdyż sądziłam, że jest o wiele starszy.
   Umięśnione ciało, ostre rysy twarzy i nienagannie wysoki wzrost. Wyglądał naprawdę rewelacyjnie, widać, że dbał o siebie.
- Teraz twoja kolej, Effy. Czym zajmujesz każdego dnia? - Zgrabnymi ruchami usiadł i oparł się o komin, czekając na odpowiedź.
- Uczę się, na szczęście czeka mnie już tylko rok liceum... - Powoli powtórzyłam tą samą czynność co on - Muszę porządnie odpocząć przed następną klasą. Testy podsumowujące nie są moją mocną stroną.
Zaśmiał się i przymierzył do zadania kolejnego pytania.
- Co cię sprowadza do Tucson?
- W większej mierze zakupy, ale chciałam też odsapnąć od paru spraw, które ostatnio mnie przytłaczają. - Starałam się dobierać odpowiednie słowa.
- I jak ci idzie? - Lewą nogę zgiął w kolanie i oparł o nią rękę.
- Nie do końca dobrze... - Darren delikatnie zadarł głowę do góry - Jednak powoli zaczęło jakoś samo odpływać.
Chłopak nie zadał kolejnego pytania tylko wpatrywał się. Poczułam się trochę niezręcznie, gdyż nikt nigdy tak intensywnie mnie nie obserwował.
   Zakłopotanie sprawiło, że spontanicznie, szybkimi ruchami sięgnęłam po torbę i wyciągnęłam z niej telefon komórkowy. Spojrzałam na zegarek; dochodziła siódma. Powinnam powoli się zbierać, ale z drugiej strony było mi tutaj naprawdę dobrze.
- Która to już? - Darren patrzył się na mnie cały czas i czekał na odpowiedź.
- Siódma. - Uśmiechnęłam się - Powoli muszę wracać.
   Szybkimi ruchami stanął na nogi i podszedł do mnie, pomógł mi wstać, podniósł moją torbę i podszedł do drzwi.
- Mam nadzieję, że jednak skusisz się na krótki spacer. - Wypowiadając te słowa spojrzał na mnie swoimi pięknymi ciemnymi oczami i delikatnie uniósł kąciki ust. Poczułam, że nogi odmawiają mi posłuszeństwa jednak nie mogłam mu pokazać jak ten jego łobuzerski uśmiech na mnie działa.
   Podeszłam do niego i starając się nie okazywać fascynacji, zgodziłam się. Powoli opuściliśmy budynek i weszliśmy na główną drogę prowadzącą w stronę przeciwną parkingu. Szliśmy rozmawiając, śmiejąc się i dalej zadając sobie na wzajem pytania.
Poznawałam go coraz lepiej, okazało się, że słucha muzyki alternatywnej, podobnie jak ja oraz piosenek o nieco rock'owym brzmieniu. Z pomiędzy jego ulubieńców wyłapałam znajomych mi Beatles'ów*, The Civil Wars** i Gotye***. Opowiadał mi o tym jak dostał pracę w kawiarence muzycznej i że gra na perkusji. Wyciągnęłam od niego również informację dotyczącą tego, czy potrafi śpiewać. Okazało się, że tak i ponoć jest w tym dobry. Po kilkudziesięciu minutach spaceru minęliśmy wcześniej wspomniany sklep muzyczny.
   Darren oprowadzał mnie po nie znanej mi do tej pory dzielnicy Tucson, kiedy zaczął opowiadać o swojej młodości:
- Kiedy miałem 15 lat zacząłem uczęszczać do pobliskiego liceum. Pomimo starań rodziców byłem bardzo zbuntowanym dzieciakiem, uciekałem z lekcji, piłem alkohol i wdawałem się w bójki. Aby wyciągnąć mnie z tego bagna włożyli w to naprawdę dużo wysiłku. Dostawałem szlabany, ustalali mi godzinę policyjną i przede wszystkim zabronili znajomości z moimi ówczesnymi kumplami. Rok później, kiedy wszystko zmierzało ku dobremu rodzice postanowili wysłać mnie do szkoły z internatem w Presscot.  Oszczędzę ci opowieści o tym okresie, kiedy nienawidziłem ich tak bardzo, że nie chciałem ich nawet odwiedzać na święta.
Po ukończeniu liceum postanowiłem tutaj wrócić. Jeszcze przez długi czas nie odzywałem się do rodziny, nie mogłem wybaczyć im tego, co zrobili. W krytycznym dla mnie okresie, kiedy dorabiałem jako dostawca pizzy zapoznałem się z Geraldem Mitch'em, właścicielem mojego obecnego miejsca zatrudnienia, wtedy zaproponował mi pracę, którą oczywiście przyjąłem. Kilka miesięcy później mama przeprosiła mnie po raz ostatni. Zmęczony ciągłym kłótniami z nią, postanowiłem przyjąć przeprosiny. Podobnie było z ojcem. Niestety dwa lata temu mama zmarła a on wyprowadził się do innego stanu, teoretycznie urywając ze mną wcześniej odnowiony kontakt. Od tamtej pory udało mi się znaleźć mieszkanie, dostać umowę na stałe i prowadzić w miarę normalne życie. Rozwijałem się muzycznie i zacząłem stale odwiedzać siłownie.
   Słuchałam jego opowieści z zapartym tchem. Nie często spotyka się osoby z tak rozbudowaną biografią, tym bardziej w tak młodym wieku. Podziwiałam jego determinację i samodzielność.
Robiło się coraz później a mi coraz ciężej zakończyć spacer. Smutna rzeczywistość musiała jednak nastąpić.
- Darren, jestem pod wielkim wrażeniem twojej osoby i tym jak poradziłeś sobie w życiu. Mogłabym słuchać Cię tak długo jak mogę, jednak jest już naprawdę późno, a droga powrotna do Ravenville zajmie mi trochę czasu. - zatrzymaliśmy się a ja spojrzałam się mu głęboko w oczy. - Naprawdę mi przykro...
Chłopak uśmiechnął się, złapał mnie za rękę w której trzymałam telefon i zwinnymi ruchami odebrał mi go. Śledziłam uważnie co robi. Odblokował klawiaturę, wystukał jakiś numer, zapisał a następnie oddał mi komórkę.
- Wpisałem ci mój numer, jeśli będziesz się chciała spotkać, po prostu napisz.
- Obiecuję, że napiszę. - Powiedziawszy to, skręciliśmy w uliczkę prowadzącą w stronę parkingu.
W ciszy doszliśmy do mojego volvo.
- Czas się pożegnać... - Powiedziałam to z takim żalem, że nie było możliwości aby tego nie wyczuł.
- Do zobaczenia! - Darren przybliżył się do mnie tak blisko, że plecami oparłam się o boczną szybę auta, następnie przytulił mnie i odszedł.
Kręciło mi się w głowie, dlatego po wejściu do auta odczekałam chwilę, żeby przynajmniej trochę ochłonąć.
   Wracałam bardzo powolną prędkościa, nie śpieszyło mi się, pomimo iż było już ciemno a na zegarku dochodziło w pół do dziesiątej. W głośnikach leciała moja ulubiona płyta Sii Furler**** "Some People Have Real Problems". W mojej głowie aż huczało od wspomnień z dzisiejszego dnia, dotyczących poznania Darrena, jego cudownych opowieści i tego uroku jakim emanował.
Nie chciałam aby ten dzień się skończył...
   Powoli dojeżdżałam do Ravenville i odczuwałam coraz większe zmęczenie. Wjechałam na podwórko, zaparkowałam samochód oraz zgasiłam samochód. Siedziałam wbita w fotel jeszcze przez kilka minut, po czym powolnymi ruchami wysiadłam z auta, zabrałam wszystkie torby z zakupami z bagażnika i weszłam do domu. Zaniepokojona mama wybiegła się przywitać, pomogła mi z zakupami i zaczęła wypytywać o szczegóły z wyjazdu.
- Myślałam, że wrócisz wcześniej i zjesz z nami kolacje, ale to nie szkodzi, podgrzejesz w mikrofalówce. - Mówiła tak szybko, że mój wymęczony mózg nie nadążał i potrzebował trochę czasu na przetworzenie informacji.
- Nie, dziękuję, nie jestem specjalnie głodna. - wyjęłam z lodówki butelkę wody wzięłam dwa łyki i udałam się w stronę pokoju - Idę spać, porozmawiamy jutro. Dobranoc...
   W łóżku znalazłam się dopiero czterdzieści minut później, gdyż potrzebowałam długiego zimnego prysznica. Leżałam i zastanawiałam się, co pociągnie za sobą moja znajomość z Darrenem. Co jeśli dzisiaj otworzyłam wrota do czegoś, co mogło przynieść mi i uniesienie i cierpienie?
Doszłam do wniosku, że moje myśli zaczynają się plątać i stawać bezsensowne.
Musiałam zasnąć, aby od tego uciec...


---------------------------------------------------------
*The Beatles - Zespół rock'owy założony w Anglii
**The Civil Wars - Zespół alternatywno-folkowy założony w Stanach Zjednoczonych
***Gotye - Pseudonim australijskiego piosenkarza Wouter'a De Backer'a
****Sia Furler - Australijska piosenkarka

3 komentarze:

  1. Styl naprawdę dobry. Historia też niczego sobie.
    Darren, póki co, świetnie sprawdza się w roli jej superbohatera.
    Trochę zaskoczyły mnie już w poprzednim rozdziale te rozmyślania nad samobójstwem, ale "to w końcu kobieta i jej dziwne zachowania" :D
    Ciekawie mnie postać Darrena i to, czy coś większego wyniknie między nim a Effy...Effy, która notabene nie powinna się wplątywać w związek w przyjacielem, bo to nie wróży nic dobrego ;P
    Także...czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na : On the Other Side: Rozdział II http://on-the-other-side-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

 
Toggle Footer