poniedziałek, 27 maja 2013

4 komentarze
Rozdział 4. Frustracja  

   Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Podniosłam się z kanapy i pobiegłam otworzyć. Wzięłam głęboki wdech i przekręciłam klamkę.
- Cześć!
Chord stał z rękami opartymi o biodra i niepewnie zaczerpywał powietrze.
- Hej - Odpowiedziałam - Wejdź.
Odsunęłam się po czym wszedł do przedpokoju.
- Niech zgadnę, Ellie i Stanley'a nie ma?
- Em... nie. - Zamknęłam drzwi. - Chodźmy na górę.

Pośpiesznie weszliśmy po schodach, następnie udaliśmy się do mojego pokoju i usiedliśmy na łóżko.
- Szkoda, że twoje plany się posypały.
- Jak już mówiłam, nie żałuję. - Szybko zaczerpnęłam powietrza. - Mogę przynajmniej z tobą porozmawiać.
Popatrzył się na mnie tak, jakby wyczuł, że w mojej głowie szalała burza.
- O czym?
Spuściłam wzrok, po czym szybko powędrowałam po jego sylwetce, zaczynając od stóp i kończąc na twarzy.
Ubrany był w krótkie jeansowe spodenki oraz zielononiebieski T-shirt. Jego grzywka była niechlujnie zaczesana na bok. Uwielbiałam kolor jego włosów. Był to popielaty blond, najlepszy odcień jaki kiedykolwiek widziałam.
Wpatrywał się we mnie swoimi szmaragdowymi oczami. Brwi miał lekko ściągnięte.
   Dopiero teraz zauważyłam, że Chord jest bardzo pociągający. Jego twarz miała kwadratowy kształt oraz mocno zarysowane kości policzkowe. Oczy były duże, usta pełne a nos długi i cienki.
Zaczęłam na niego patrzeć przez pryzmat jak na osobę, z którą mogłabym zawiązać bliższe relacje. Eh... obiecałam sobie, że będę starała się, aby było tak jak wcześniej. Musiała się opanować.
- To o czym mi wczoraj opowiadałeś... - Odwrócił głowę, a ja kontynuowałam - Chodzi mi o związek Quinn i Sama.
Znowu spojrzał na mnie.
- Ah... to. - Teraz to ja przybrałam taką minę. - Co chciałabyś wiedzieć?
- Co ty o tym wszystkim sądzisz?
Zamyślił się i zmienił pozycję. Wcześniej siedział z nogami swobodnie zwisającymi z brzegu łóżka, teraz jedną nogę zgiął i położył rękę na kolano.
- Uważam, że wszystko potoczy się bardzo dobrze. - Zawahał się - Jednakże boję się, że ich związek rozbije paczkę.
- Niby dlaczego? - Nie rozumiałam.
Westchnął.
- Jeśli będą ze sobą już tak oficjalnie, to zażądają więcej prywatności. Nie chcę aby tak było, bo jesteście dla mnie jak rodzina. Gdy się tu przeprowadziłem nie znałem nikogo. Wy pomogliście mi się przystosować. A teraz mogę ich stracić, gdyż będą w sobie tak zakochani, że nie będą pielęgnowali naszej przyjaźni.'
Spuścił wzrok a ja wpatrywała się w niego. Zrozumiałam dlaczego wyjawił mi ich sekret. Chord wiedział,  że zareaguje tak gwałtownie, że popsuje relację między nimi. Miała zagrać czarny charakter. Zeszłam z łóżka i podeszła do biurka. Otworzyłam laptopa i odpaliłam płytę Adele* 21.
- Adele?
- Tak. - Z głośników wydobywały się już pierwsze dźwięki piosenki "Rolling in the deep". - Ciekawie to rozegrałeś, wiesz?
Zastała cisza.
Odwróciłam się. Chord wpatrywał się we mnie z szeroko otwartymi oczami.
- O czym ty mówisz?
- Sądziłeś, że niczego się nie domyślę? - Oparłam się o blat biurka. - Miała cie wyręczyć w rozwaleniu związku mojej przyjaciółki. Każdy wie, że nie lubię Sama i ty chciałeś to wykorzystać.
Świdrowałam go wzrokiem.
- Nie. - Ściągnęłam brwi. - Chciałem cię przygotować na moment, w którym to oni ci wszystko wyjawią. Wiem o twojej niechęci do Sama i wiem, że gdyby to oni pierwsi ci powiedzieli, od razu starałabyś się zniszczyć ten związek.
- Naprawdę masz mnie za taką sukę?
Popatrzył się na mnie. Wiedziałam, że wcale mnie taką nie postrzegał, jednakże czekałam na jego wyjaśnienia.
- Oczywiście, że nie. - Wstał i podszedł do mnie - Znam cię i potrafię przewidzieć twoją reakcję. Jesteś bardzo opanowaną i spokojną osobą, jednak wiem, że ta wiadomość strasznie by cię zirytowała. Wolałem przyjąć twój gniew na siebie.
Spojrzałam mu prosto w oczy, po czym spuściłam wzrok.
- Przepraszam... powinnam wcześniej wysłuchać twoich wyjaśnień.
Wyminęłam go, następnie położyłam się na łóżko. Leżałam w poprzek. Nogi zgięte w kolanach zwisały swobodnie po lewej stronie łóżka.
Chord przewinął playlistę i ułożył się prawie identycznie , tyle, że jako moje "lustrzane odbicie". Jego nogi zwisały po prawej stronie, a głowa obok moich kolan.
- Lubię ten kawałek.
Z głośników wydobyły się łagodne dźwięki gitary i czarujący, głęboki głos Adele. Był to utwór "Don't you Remember"**.
Leżeliśmy nie odzywając się aż do refrenu, który obydwoje dobrze znaliśmy. Zaczęliśmy śpiewać.
Zauważyłam, że Cho ma ładny głos. Jako iż sama nie posiadałam talentu wokalnego, przyciszyłam się i wsłuchałam w jego śpiew.
Mijały kolejne minuty. Po jakimś czasie zaczęliśmy rozmawiać. Zachowywaliśmy się tak, jakby obie rozmowy, wczorajsza i dzisiejsza, w ogóle się nie odbyły.
Okazało się, że mój przyjaciel zna ponad połowę piosenek z tej płyty, więc co chwila coś podśpiewywał.
   Rozmawialiśmy o filmach, następnie o wakacjach, aż doszliśmy do tematu o czwartej klasie. Plotkowaliśmy o naszych znajomych, ale ani razu nie poruszyliśmy wątku Sama i Quinn.
Około Czwartej zeszliśmy na dół zjeść obiad. Zrobiłam naleśniki a w miedzy czasie Cho skoczył do sklepu po syrop klonowy.
Razem z talerzami usadowiliśmy się na sofie w salonie i zaczęliśmy oglądać telewizję. Na jednej ze stacji leciał dość zabawny sitcom. Śmieliśmy się do łez.
Dostrzegłam, że Chord ma prześmieszny śmiech. Znowu spojrzałam na niego przez nie ten pryzmat co powinnam. Eh... muszę się chyba do tego przyzwyczaić.
   Bawiliśmy się rewelacyjnie, było mi naprawdę dobrze.
- Piąta. Siedzimy u ciebie już trzy godziny - Aktualnie leżeliśmy na kanapie z nogami zawieszonymi przez oparcie i głowami zwisającymi z brzegu kanapy. - Moglibyśmy pójść na spacer. Świerze powietrze dobrze nam zrobi.
- Masz rację. - Wróciłam do normalniej pozycji. - Wstawaj.
Oboje podnieśliśmy się z sofy.
- Pozmywam naczynia, natomiast ty grzecznie na mnie poczekaj.
- Nie ma mowy! - Poszedł do kuchni zabierając ze sobą talerze. - Jesteś dziewczyną, na pewno masz jakiś dziwny rytuał do odprawienia przed wyjściem, dlatego wyręczę się w zmywaniu. Nie mam zamiaru czekać aż do zmierzchu.
- Bardzo śmieszne! Ale ok. zaraz przyjdę.
Chord podszedł do zlewu, ja natomiast pobiegłam do pokoju.
   Miałam tylko kilka minut aby cokolwiek ze sobą zrobić. Na początek wzięłam się za układanie fryzury, następnie w pośpiechu umyłam zęby i spryskałam się perfumami.
Sama nie wiem po co to wszystko. Jeśli naprawdę jest we menie zauroczony, to trochę już to trwa, a wcześniej nie przywiązywałam tak bardzo uwagi do mojego wyglądu.
Zabrałam ze sobą telefon, klucze do domu, portfel i bluzę Chorda, po czym zbiegłam po schodach i przemknęłam do kuchni.
- Jestem gotowa.
- Coś szybko... - Udawał zaskoczonego - Możemy już iść?
- Jasne!
Wyszliśmy z domu. Szybko zamknęłam drzwi, po czym udaliśmy się na spacer.
- Ten upał jest nie do zniesienia... - Opuścił głowę.
- Fakt, jest dziś chyba około czterdziestu stopni. - Przetarłam machinalnie czoło.
- Mam pomysł, co może być celem dzisiejszego spaceru.
- Hm...? - Zachęciłam go do wyjawienia swojego planu.
- Chodźmy nad staw Stevanse'a!
- To jest dobry pomysł! - Uśmiechnęłam się, po czym trochę spochmurniałam. - Tyle, że stąd jest tam około półtora kilometra.
- Damy radę! - Poklepał mnie po plecach.
Ruszyliśmy.
   Szliśmy powoli rozmawiając i śmiejąc się. Chord opowiadał kawały a ja, mimo ich banalności i głupoty śmiałam się. Pokonywaliśmy drogę w średnim tempie.
Po mniej więcej czterdziestu minutach opuściliśmy miasto i szliśmy wzdłuż drogi podziwiając widoki.
   Moje miasto - Ravenville*** - liczy około dziesięciu tysięcy mieszkańców. Leży niedaleko pustyni Gila, w hrabstwie Prima. Jest położone w suchym klimacie zwrotnikowym, dlatego są tutaj ciągłe upały. Szczerze mówiąc, gdyby nie wysokie temperatury, to byłoby tutaj jak w niebie.
   Szliśmy od kilku minut w milczeniu wypatrując stawu. Postanowiłam przerwać ciszę :
- Dlaczego akurat idziemy nad ten staw?
Chord popatrzył się na mnie i uśmiechnął się.
- Bardzo lubię tam przebywać. Zresztą podczas takiego upału przyda nam się jakieś ochłodzenie.
- Chwila... Czy ty zamierzasz pływać?
- Czemu nie! - Uśmiechnął się odsłaniając zęby. - A ty pływasz ze mną!
- Co to, to nie! - Rozśmieszył się swoim głupim pomysłem.
- Dlaczego?
- Nie mam stroju! A tak w ogóle to nie mam ochoty.
- Przestań! Psujesz zabawę.
Miał rację.
   Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jaka jestem drętwa. Zawsze stawiałam na rozsądek. Zapewne dużo mnie ominęło...
- Niech ci będzie.
Popatrzył się na mnie z szeroko otwartymi oczami.
- Mówisz serio? - Pokiwałam głową - Ty, Effy Carson, zgadzasz się na coś tak szalonego?
Zaczął się śmiać.
- Oszczędź sobie...
Popatrzyłam przed siebie. Zauważyłam tabliczkę z napisem "Staw Stevanse'a". Skręciliśmy w bramę. Była zamknięta więc musieliśmy  przeskoczyć ogrodzenie.
Chord jak zwykle zrobił to z wielką gracją, natomiast ja ledwo nie zleciałam z furtki.
- Musisz jeszcze poćwiczyć.
- Grabisz sobie.
Roześmiani ruszyliśmy nad wodę.
   Staw był niewielki. Z brzegu, do mniej więcej połowy promienia zbudowany był pomost. Dookoła obrośnięty był przeróżnymi roślinami, trzciną i pałkami wodnymi. Panował tutaj niezwykły klimat.
Spojrzałam na zegarek. Było już po szóstej.
   Usiadłam na molo i podziwiałam widoki. Daleko, poza parcelą rozciągała się pustynia oraz przeróżne wzgórza i skały. Wszystko miało czerwonopomarańczowy odcień.
Zakochałam się w tym miejscu.
- Często tu przychodzisz?
- Kilka razy w miesiącu. - Odpowiedział na moje pytanie.
- Pięknie tu.
Podziwiałam krajobraz jeszcze przez kilka minut, po czym wstałam i zaczęłam wyjmować rzeczy z kieszeni. Położyłam bluzę Chorda, a na nią telefon, klucze i portfel.
- Co robisz? - Cho przyglądał mi się z ciekawością.
- Szykuję się do kąpieli.
Popatrzył na mnie z szeroko otartymi oczami.
- Myślałem, że żartujesz.
- To źle myślałeś.
Ściągnęłam spodnie.
- Idziesz?
- Jasne! - Odpowiedział, po czym wstał i zdjął koszulkę.
Staliśmy na brzegu pomostu.
- Na trzy? - Zaproponowałam.
- Raz - Zaczął.
- Dwa
- Trzy! - Krzyknęliśmy oboje, następnie wskoczyliśmy do wody.
Była bardzo ciepła. Wynurzyłam się, po czym wzrokiem odszukałam Chorda.
- Hm... przyjemnie, nie sądzisz?
- Idealnie.
Zanurkowałam i przez chwilę pływałam pod wodą.
   Kąpaliśmy się dość długo, gdyż słońce znajdowało się już bardzo nisko and horyzontem.
Wyszliśmy na pomost.
- Było cudownie!
Odpowiedziałam mu tylko uśmiechem.
- Jest już w pół do dziewiątej. - Zmarszczyłam czoło - Muszę się zbierać.
- Nie ma sprawy, jednak może najpierw trochę wyschnij.
Przytaknęłam.
Usiedliśmy i zaczęliśmy wpatrywać się w zachodzące słońce.
   Po całym dniu spędzonym z Chordem poczułam silną potrzebę udowodnienia, że to ja jestem tą dziewczyną, w której się zakochał. Nie mogę zaprzeczyć, że osobiście nic do niego nie czuję, gdyż zbliżyliśmy się do siebie bardziej niż kiedykolwiek.
Przegrałam.
Złamałam zasadę ustanowioną przez samą siebie, jednakże tak bardzo pragnęłam poznać prawdę.
- Chord... mogę zdać ci pytanie?
- Jasne! Pytaj o co chcesz.
Zacisnęłam usta, przełknęłam głośno ślinę, następnie poczułam, że zaczyna mi szybciej bić serce.
- Wczoraj opowiadałeś o dziewczynie, w której się zauroczyłeś. - Odwrócił głowę - Dużo myślałam na ten temat i ja... ja pomyślałam...
Zamilkłam.
- Wiem, że to bardzo egoistyczne, ale mam wrażenie, że to ja jestem tą dziewczyną.
Przekręcił głowę i popatrzył mi się w oczy tak głęboko, jak nigdy wcześniej. Uśmiechnął się, po czym zachichotał.
- Eff...  musiałaś coś źle zrozumieć, ponieważ... eee... nie chodziło mi o ciebie.
Zakręciło mi się w głowie.
- Nie chcę cię w żaden sposób urazić, jednakże yyy... podoba mi się ktoś inny, nie ty.
Zarumieniłam się.
- Przepraszam to było głupie.
Wstałam i zaczęłam zbierać rzeczy.
- Effy! To wcale nie było głupie. Mogłem wyrazić się bardziej precyzyjnie. Twój błędny odczyt to tylko i wyłącznie moja wina.
- Ehm... wracajmy już, dobrze?
Odwróciłam się do niego plecami.
Pierwszy raz poczułam tak mocny zawód. Postanowiłam wziąć się w garść i zapomnieć o dzisiejszym dniu.
   W drodze powrotnej mało rozmawialiśmy. Gdy doszliśmy do miasta Chord przerwał ciszę :
- Masz jakieś plany na jutro?
Chciał się zapewne spotkać. Nie miałam nastroju do kolejnego wyjścia z nim, więc musiałam coś szybko wymyślić.
Niespodziewanie do głowy wpadł mi rewelacyjny pomysł.
- Tak. Skoro dzisiaj mój wyjazd do Tucson nie wypalił, pojadę jutro.
- Ahh... no cóż. - Wyraźnie się zasmucił - W takim razie udanego wyjazdu.
- Dziękuję. - Byliśmy prawie pod moim domem. - Za podprowadzenie również.
- Trzymaj się!
- Ty też. - Odpowiedziałam mu, po czym weszłam na podwórko. W ręku wciąż trzymałam jego bluzę.'
- Chord!
Odwrócił się.
- Mam chyba coś twojego. - Podniosłam rękę.
- Ah! To... - Podbiegł do mnie. - Dzięki.
Uśmiechnęłam się, po czym weszłam do domu.



-----------------------------------------------------
*Adele - angielska wokalistka
**Don't you Remember - Utwór wchodzący w skład playlisty na płycie Adele, 21
***Ravenville - miasto wymyślone na potrzeby powieści

4 komentarze:

 
Toggle Footer