wtorek, 15 lipca 2014

One Comment
Rozdział 9. Trzecie Spotkanie


   Szłam przez miasteczko co chwila przyśpieszając kroku, gdyż miałam wrażenie, że wszyscy mnie obserwują. Oddaliłam się od hotelu na tyle, aby poczuć się swobodnie. Po wczorajszej nocy moi przyjaciele unikali mnie jak ognia. Mijając Sama na werandzie zauważyłam jak pośpiesznie założył słuchawki, podgłośnił muzykę, wsadził papierosa w usta i obrócił głowę.
Poprzedniego wieczoru za bardzo wyluzowałam. Efektem było to, że totalnie pijana siedziałam z Chordem na schodach prowadzących do baru, gdzie zauważyłam idącego w naszym kierunku mężczyznę. Jak się okazało, ów facet to Darren - mój nowy znajomy.  Wszystko by było w porządku, gdyby nie fakt, że gdy go zobaczyłam ruszyłam w jego stronę, rzuciłam się mu w ramiona i straciłam przytomność.
Teraz szłam w stronę kawiarni, w której umówiliśmy się rano na śniadanie i kawę. Byłam zażenowana, że nasze drugie spotkanie wyglądało tak a nie inaczej, dlatego chciałam go przeprosić po czym zapaść się pod ziemię.
Po kilku minutach dotarłam do kawiarenki „Road Beetwen”, otworzyłam stare, drewniane drzwi  i weszłam do środka. Przy wejściu stał wieszak, ozdobny wazon i lustro. Chciałam upewnić się, że nie wyglądam tak źle jak wczoraj, więc szybko przeczesałam ręką pofalowane, rozpuszczone włosy, wygładziłam luźną, lekko prześwitującą białą bluzkę w połowie zakrywającą moje ulubione jeansowe spodenki i poprawiłam wystającą sznurówkę z mlecznych trampek. Wzięłam głęboki wdech i wzrokiem przeczesałam salę.
Na środku stały okrągłe stoliki, w jednej czwartej zajęte przez gości, na ścianach wisiały stare obrazy a przy ścianie naprzeciwko drzwi stała kasa. Obsługująca ją kobieta w średnim wieku przez chwilę uważnie się mi przyglądała, po czym wróciła do robienia kawy.
Czułam się niekomfortowo więc po kilku sekundach szybko podeszłam do stolika przy którym siedział Darren.
Chłopak gwałtownie podniósł głowę, obejrzał mnie od stóp do głowy po czym uśmiechnął się.
- Cześć!
- Hej! – podniosłam rękę aby niedbale mu pomachać - Ładne miejsce.
Darren przejechał wzrokiem po całym pomieszczeniu, po czym podniósł brwi i odsłonił zęby.
- Taaak… Nie będę cię oszukiwał, wybrałem tą kawiarnie na chybił trafił.
Oboje zaśmialiśmy się a ja zajęłam miejsce naprzeciwko niego.
- Darren… Chciałabym cię przeprosić. – Wziął głęboki wdech nie przestając się szczerzyć – Wczorajszej nocy przegięłam z alkoholem, gdyż nie piję za często, poza tym nie spodziewałam się ciebie tutaj. Podbiegłam do ciebie, bo nie byłam pewna, czy to naprawdę ty i wyszło jak wyszło… Jest mi cholernie wstyd.
Usłyszałam jak zaśmiał się pod nosem.
- Effy, naprawdę nie sądzę, aby to co zrobiłaś było powodem do przeprosin. -  Popatrzył mi się prosto w oczy – Tego wieczoru nie sądziłem, że się spotkamy, więc poszedłem przejść się po mieście. Los chciał abym zobaczył ciebie z chłopakiem…
- Chord nie jest moim chłopakiem! – Przerwałam mu – Może i wyglądało to dwuznacznie ale uwierz mi, nic do siebie nie czujemy.
- Okej… - Popatrzył się na mnie przeszywającym wzrokiem, po czym podszedł do lady, wziął kartę dań i wrócił do stolika.  – Kawę?
- Tak, poproszę – Palcem wskazałam mu pozycję „cafe americano” – bądź tak łaskawy i zamów mi proszę jajecznicę z bekonem. Umieram z głodu.
- Nie ma sprawy. – Wrócił do przeglądania karty dań – Pozwól jednak, że dokończę.
Uniósł oczy, uśmiechnął się łobuzersko przy czym wydawał się naprawdę uroczy.
- Oczywiście! Przepraszam… - Zawstydziłam się.
Darren momentalnie znalazł się przy kasjerce dyktując jej nasze zamówienie. Pochmurna brunetka z niechlujnym warkoczem szybkimi ruchami zapisywała wszystko w notatniku, przy okazji nabijając produkty na kasę. Darren wyciągnął portfel i wręczył kobiecie banknot.
Nie spuszczałam mojego nowego kolegi z oczu a w momencie kiedy odwrócił się i zmierzał w moją stronę, niepewnie przeczesałam włosy.
- A więc – usiadł – Planowałem spotkać się z tobą następnego dnia, ale kiedy podbiegłaś do mnie poczułem silną chęć rozmowy. Okazało się, że jednak z tego nici, więc pomogłem odprowadzić cię do hotelu.
O nie! – pomyślałam – Nie obyło się pewnie bez zapoznania z Chordem!
Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć, gdyż Darren był pewnego rodzaju moją tajemnicą i nie bardzo chciałam aby ktokolwiek z mojej paczki się o tym dowiedział.
- Proszę, oszczędź wstydliwych momentów dla mnie  - Skrzywiłam się a on parsknął śmiechem – Rozmawiałeś z Chordem?
- Tym twoim kolegą? Nie, nie odezwał się ani słowem przez całą drogę – upił mały łyk świeżo przyniesionej kawy – Wydawał mi się trochę dziwny, ale to zapewne wina alkoholu.
- Cho jest okej, myślę że masz rację i po prostu był pijany. – Próbowałam ratować wizerunek przyjaciela.
Brunetka przyniosła jajecznicę, więc szybko zabrałam się za atakowanie potrawy widelcem.
- Wiesz, jedna rzecz nie daje mi spokoju – Zaczęłam a Darren zmrużył oczy i spojrzał się na mnie – Co robisz w Starry Coast?
Chłopak spuścił wzrok, uśmiechnął się a w rękach cały czas okręcał kubek z kawą. 
- Postanowiłem zrobić ci niespodziankę. Poza tym potrzebowałem kilka dni wolnego.
Wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem. Po raz pierwszy ktoś specjalnie dla mnie przejechał taki kawałek drogi.  Pozwoliłam, aby kontynuował.
- Chciałem utrzymać tą znajomość, a wiedziałem, że taka niespodzianka korzystnie na to wpłynie. – Podniósł głowę i znowu wpatrywaliśmy się w siebie.
Za każdym razem, kiedy patrzyłam mu się w oczy widziałam, że zależy mu na mnie. Widziałam, że mnie nie oszukuje.
- W takim razie misja wykonana – Uśmiechnęłam się od ucha do ucha – Zaskoczyłeś mnie!
Zaśmiał się.
- Co teraz? – Spytałam.
- Przyjechałaś tu ze znajomymi więc nie chcę rozbijać wam planów. – spojrzał na mój pusty talerz i prawie dopitą kawę – Odprowadzić cię?
- Jasne. 

***
W holu hotelu było przyjemnie chłodno, dlatego szłam powoli, gdyż w pokoju nie ma klimatyzacji. Uchyliłam drzwi i wślizgnęłam się do środka.
- Gdzie byłaś?
Odwróciłam się i zobaczyłem że cała trójka moich przyjaciół siedzi w pokoju.
- Jadłam śniadanie na mieście. – Odpowiedziałam Quinn.
- Ze swoim kolegą? – Chord przymrużył oczy.
- Tak – spojrzałam na każdego z osobna – To jakiś problem?
- Oczywiście, że nie, ale… - Quinn spuściła wzrok – Kim on w ogóle jest? Nie kojarzę go ze szkoły.
Przygryzłam wargę.
- Poznaliśmy się w Tucson. – Usiadłam obok Chorda – Proszę, zakończmy to przesłuchanie. O czym rozmawialiście przed moim przyjściem?
- O was… - Sam patrzył się na mnie od niechcenia.
- Okej…  a poza tym?
- Planowaliśmy dzisiejszy dzień – Quinn podeszła do lustra, sięgnęła po pomadkę i przejechała po ustach – Miejscowy polecił nam miejsce, gdzie płynie rzeka. Mówił, że jedynie wzgórza i piętrzące się tam skały dają cień, ale obiecywał, że widoki są naprawdę rewelacyjne i warte uwagi.
- Co o tym sądzisz? – Chord popatrzył się na mnie.
- Jestem za! – Spojrzałam na Sama – Tobie się chyba ten pomysł nie podoba?
Sam zamknął oczy i odchylił głowę do tyłu.
- Nic nie mam do tego, chyba, że twój kolega też tam będzie.
- Jaki masz z nim problem? – Lekko podniosłam głos.
- To miały być nasze wakacje, a nie zjazd ludzi z całego stanu! – Sam wrócił do poprzedniej pozycji tym razem  przyglądając się Quinn.  – Skąd on się tutaj w ogóle wziął? Zaprosiłaś go?!
- Przestańcie! – Chord rzucał wzrokiem raz na mnie a raz na swojego kolegę.  – To nie ma znaczenia, jedziemy we czwórkę, a nawet jeśli Eff chce, to może go zaprosić!
- Nie ma takiej potrzeby – Wstałam i otworzyłam szafę – Przyjechałam tu z wami, a to, że on jest tutaj, to czysty przypadek.
Wyciągnęłam z szafy mgiełkę z delikatnego jedwabiu w szampańskim kolorze a z szuflady czarny strój kąpielowy.
- Poza tym, zamieniłeś z nim chociaż słowo, że masz takie pretensje odnośnie jego pobytu tutaj?
- A ty ile się z nim znasz aby spędzać z nim wakacje? Bo mam wrażenie, że zdecydowanie za krótko. – Odpyskował.
- N i e   s p ę d z a m  z  nim wakacji. – Stanęłam przy drzwiach do łazienki – Darren przyjechał tutaj na zasłużone wakacje i to jest czysty przypadek, że się tu spotkaliśmy.
Kłamałam.
- Zanim skrytykujesz go, lub naszą znajomość, to chociaż porozmawiaj z nim – Weszłam do łazienki, po czym wróciłam i dodałam: - Oczywiście, lepiej nie tutaj, bo przyjechaliśmy we czwórkę a kontakt z kimkolwiek innym jest totalnie zakazany.
Zatrzasnęłam za sobą drzwi.
   Po przebraniu się w strój kąpielowy naciągnęłam na tyłek jeansowe spodenki a na wierzch ubrałam mgiełkę. Przed pójściem na śniadanie nie pomalowałam się - jedynie rzęsy - dlatego nie musiałam zmywać się przed pływaniem.
Szczotką przeczesałam włosy i na chwilę patrzyłam się w swoje odbicie.
Moim przyjaciołom zdecydowanie nie odpowiadało, że pojawił się tutaj Darren, tym bardziej, że go nie znają. Trochę dziwnie się czułam, że właśnie tak się o nim dowiedzieli. Musiałam kłamać i opowiadać wymijająco odnośnie naszej znajomości, gdyż dalej chcę zachować coś z tej tajemnicy.
Darren nie pojawił się tu przez przypadek a dla mnie. Dzisiejszy ranek był naszym trzecim spotkaniem i tak naprawdę najbardziej udanym ze wszystkich. Był równie czarujący jak za pierwszym razem, jedynie stał się bardziej śmiały i odważny. Czułam się przy nim swobodniej niż wcześniej.
Poza tym kiedy wracaliśmy, umówiliśmy się, że jeszcze się z nim spotkam. Za cel postawiłam sobie, że zmienię nastawienie Sama i Chorda do mojego kolegi a Quinn zdradzę trochę z sekretu. W końcu z obietnic trzeba się wywiązywać.
Wyszłam z łazienki a w pokoju została jedynie Q.
- Opowiesz mi coś o tym Darrenie? – Dziewczyna stała przy łóżku w samej bieliźnie przyglądając się rozłożonym szortom i prawdopodobnie zastanawiając się, w których pojechać na wycieczkę.
- Zależy co chcesz wiedzieć… - Usiadłam obok jej ubrań.
Quinn spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
- Jak się poznaliście?
Nie wiedziałam, jak opisać jej sytuację na dachu, dlatego postanowiłam trochę ubarwić historię.
- Byłam na zakupach w Tucson i spotkaliśmy się w kawiarni. Porozmawialiśmy a następnie poszliśmy na spacer.
- Chodzi do liceum? Widziałam go jedynie od tyłu i po pijaku, więc nie pamiętam jak wygląda. – Quinn zrobiła smutną minę.
- Ma 22 lata, nie studiuję, jedynie pracuje. – Quinn znowu przeniosła wzrok na mnie lekko marszcząc brwi – Jest wysoki, na oko metr osiemdziesiąt pięć, śniada cera, dredy, ładna twarz…
- Wydaje się przystojny!
- Bo jest! – Zaczerwieniłam się.
- Dlaczego mi o nim nie powiedziałaś wcześniej? – Q dalej wybierała strój.
- Nie byłam pewna czy ta znajomość rozwinie się.
Po części była to prawda, jednak nie chciałam, aby ktokolwiek wiedział o chłopaku pięć lat starszym ode mnie, który ma dredy, gra w zespole a jego praca ulokowana jest w sklepie muzycznym. Nie wstydziłam się go, jedynie obawiałam się reakcji innych.
- Rozumiem… - Quinn przygryzła paznokcie – W co ubrać się na ten cholerny wyjazd?
Popatrzyłam się na spodenki leżące na łóżku.
- Ubierz ten seksowny, jednoczęściowy, biały strój,  jeansową katanę i te czarne spodenki.
Dziewczyna popatrzyła się na mnie nieobecnym wzrokiem.
- Dobry pomysł!
Zabrała wszystkie rzeczy do łazienki i w przeciągu kilku minut przebrała się, włosy związała w koński kucyk a nogi założyła czarne sandałki.
- Jestem gotowa! – Wyszła z łazienki i do torby wrzuciła ręcznik, krem z filtrem i inne gadżety. – Mam nadzieję, że zapoznasz mnie z nowym kolegą.
- Pewnie. – Uśmiechnęłam się a ona puściła mi oczko i udałyśmy się do pokoju chłopaków.

***

   Jechaliśmy ze średnią prędkością po pustynnym, równinnym obszarze, gdzie jedyną florą były kaktusy, uschnięte drzewa lub kępy wysuszonych traw. Słońce przygrzewało a ja razem z Quinn co chwila wymieniałyśmy się butelką wody.
Dookoła piętrzyły się złotopomarańczowe kaniony i wysokie wzgórza a w oddali, za nami, miasteczko kurczyło się. Z głośników furgonetki wydobywały się głośne uderzenia basów i szybkie, porywiste rymy śpiewane przez amerykańskich raperów. W radiostacji odtwarzana zapewne była jedna z ulubionych płyt Sama. Kierowca uderzał ręką, w zewnętrzną stronę drzwiczek, w rytm muzyki. Quinn nagrywała krótkie filmiki aparatem a ja wygrzewałam się w słońcu zajęta jedynie swoimi myślami dotyczącymi Darrena.
Dojechaliśmy do rozwidlenia dróg, skręciliśmy w prawo i dodając gazu dojechaliśmy do doliny w której zgłębieniu płynęła rzeka.
Zaparkowaliśmy samochód w cieniu wielkiego wzgórza.
- Ładnie tutaj. – Quinn rozglądała się przy czym zdjęła katanę i rzuciła na tył furgonetki – Idziemy popływać? Czuję, że roztapiam się na tym słońcu.
Zdejmując mgiełkę wyjęłam również telefon z kieszeni aby sprawdzić godzinę. Powoli dochodziła druga. Rozejrzałam się po dolinie po czym zsunęłam ze stóp trampki i wrzuciłam do bagażnika. Powolnymi ruchami podeszłam do brzegu rzeki, gdzie Q już moczyła nogi. Z tyłu dochodziły nas głosy roześmianych chłopaków. Zauważyłam, że Samowi zdecydowanie poprawił się nastrój, dlatego wyluzowałam.
- To była jedna z najlepszych decyzji! – Moja przyjaciółka brodziła w wodzie – Tutaj jest jak w raju!
- Mam nadzieję, że nie… - Spojrzałyśmy się na siebie – Oby w raju było chłodniej.
Wybuchłyśmy śmiechem po czym skoczyłam na Quinn i obie wywaliłyśmy się do wody. Chlapałyśmy się, pływałyśmy a nawet próbowałyśmy nurkować.
Rzeka miała lazurowy odcień, przy czym kontrastowała z pomarańczowymi kanionami. Upajałyśmy się tym widokiem, rozmawiając o tym jak wspaniale wyglądały by pocztówki ze zdjęciami zrobionymi w tym miejscu. Po chwili dołączyli do nas chłopacy. Sam wbiegł do wody tak szybko, że w oczy rzuciło mi się jedynie jego opalone ciało, brązowe głosy i zielone spodenki, które powoli zlewały się z odcieniem wody. Chord natomiast szedł powoli w naszą stronę. Był blady, ubrany w krótkie koralowe spodenki. Odgarnął grzywkę do tyłu i dołączył do naszej trójki.
- Chord, stawiam ci piwo za doskonały wybór! – Quinn manewrowała rękami  przy czym z wody wyglądała jej tylko głowa a włosy związane w kucyk swobodnie poruszały się na powierzchni.
- Chyba otworzę biuro turystyczne! – Zaśmialiśmy się – Sądzicie, że to zły pomysł?
- Jeśli będziesz oryginalny, to przebijesz się w tym gównie! – Sam chlapał co chwilę inną osobę.
- Naprawdę chcesz to robić? – Stałam rękami przeczesując wodę i  wpatrując się w blondyna.
- Nie wiem… Może. – Popatrzył się w dal – Kiedyś nad tym myślałem.
- Jeśli to lubisz, to czemu nie! – Zachęcałam.
- A wy co planujecie po ukończeniu szkoły? – Chord popatrzył się na każdego z nas.
- Przez ten rok będę ubiegał się o stypendium sportowe i miejsce na Uniwersytecie Arizony.  – Sam dumnie prezentował swoje plany – Quinn?
- Cholera, nie mam pojęcia! – Zaśmiała się, jednocześnie stając na nogi i wynurzając tułów z wody – Może Harvard? Nie chcę wróżyć czy zapeszać, ale wszystko zależy od matury.
- Nieźle – Skwitowaliśmy razem z Chordem.
- A ty?
Wszyscy popatrzyli się na mnie.
W tym samym momencie zorientowałam się, że nie planowałam jeszcze przyszłości, przy czym mam dość okrojone zainteresowania i trudno było mi stwierdzić w jednej chwili co chciałabym robić po liceum. Kiedyś myślałam nad wyprowadzką do nieco chłodniejszego stanu i podjęcia nauki na dobrej uczelni, jednak na jakim kierunku? Tego nie potrafiłam stwierdzić.
- Czas pokaże – Uśmiechnęłam się a oni spuścili wzrok. – Mam całe wakacje aby podjąć decyzję.
- Racja! – Sam objął ramionami Quinn i zaciągnął na nieco głębszą wodę, ona wyrywając się krzyczała, śmiała się i krztusiła wodą. Zachowywali się jak dzieci, ale było naprawdę przyjemnie na nich popatrzeć.
- Masz ochotę usiąść w cieniu? Mam dosyć tego słońca. – Chord popatrzył się prosto w moje oczy, po czym wskazał dużą półkę skalną wzniesioną niewysoko nad ziemią.
- Jasne. – Powoli ruszyliśmy w kierunku brzegu.
   Wspięłam się na wypatrzone miejsce i usadowiłam się blisko kamiennej ściany, oparłam się plecami i rozglądałam się po okolicy. Chwilę później miejsce obok mnie zajął Chord.
- Jak ci się podoba?
- Bardzo, naprawdę! – Odpowiedziałam. – Przepraszam za wczoraj…
Chord prychnął.
- Jest mi głupio, że upiłam się i nadużyłam twojej przyjacielskości. – Wpatrywałam się w jego przystojną twarz, która w pewien sposób wydawała mi się zupełnie nieznana. – Przepraszam również, za sytuację z Darrenem.
- Nic się nie stało – Cho popatrzył się na moje stopy oblepione piaskiem – Wyglądał na zatroskanego, zresztą to nie mi powinno być wstyd za to, że straciłaś przytomność, pijaczku!
Wybuchliśmy śmiechem.
- Okej, masz rację – odgarnęłam do tyłu mokre włosy i odlepiłam kilka roślinek z kostiumu.
- Chciałabyś coś do picia? – Chord chciał poderwać się z miejsca.
- Siedź, ja przyniosę, bo muszę wziąć ręcznik i telefon. – Szybko podniosłam się i zeskoczyłam na dół aby nie zaprotestował.
Szłam po piasku, od czasu do czasu następując na kamień i klnąc z bólu. Szybko pojawiłam się przy furgonetce, złapałam dwie butelki piwa w ręce, ręcznik przewiesiłam przez ramię i kątem oka zauważyłam, że mój telefon miga, a to oznaczało jedno. Nową wiadomość.
Odwróciłam się i zobaczyłam, że Chord nie zwracam na mnie uwagę, więc szybko sięgnęłam po komórkę i odczytałam wiadomość:

Od: Darren
Text: Widziałem jak wyjeżdżaliście z miasta, mam nadzieję, że was nie wystraszyłem? Poza tym mam ciągłą nadzieję na spotkanie. Nie mogę się go doczekać. Powiedz chociaż, kiedy mam się go spodziewać?

Uśmiech pojawił się na mojej twarzy i po wymyśleniu odpowiedzi szybko wystukałam nową wiadomość:

Do: Darren
Text: Może dzisiaj w nocy?

Rzuciłam telefon na mgiełkę, złapałam ponownie butelki Somersby i udałam się na poprzednie miejsce.
- Coś długo, nie mogłaś znaleźć piwa? – Podałam Chordowi butelkę.
- Am… otwieracza. – Podałam mu przyrząd a on zwinnymi ruchami otworzył napój – Dzięki.

Wypiliśmy łyk po czym dalej rozmawialiśmy o Starry Coast.
Chord dowiedział się, że następnego dnia zaplanowany jest festiwal więc stwierdziliśmy że wieczór mamy już zaplanowany. Czwartego dnia czekał nas powrót, pomimo nieprzyjemnej wymiany zdań przed południem z Samem , nie miałam ochoty wracać. 

1 komentarze:

 
Toggle Footer