środa, 30 lipca 2014

2 komentarze
Rozdział 11. Druga strona medalu

   Quinn chodziła po sklepie co chwila zatrzymując się przy wieszaku aby sprawdzić rzecz, która rzuciła jej się w oczy.
- Świetna! – Moja przyjaciółka oglądała kremową koszulę w indiańskie wzory, które odznaczały się na materiale dzięki brązowemu obszyciu. – Przymierzę.
Po lunchu chłopcy zaczęli grać w bilard pomimo iż Quinn nie przepada za tym. W odwecie poszłyśmy na zakupy. Odwiedziłyśmy dopiero drugi sklep i pomimo iż Starry Coast było małym miastem, miało ciekawe i oryginalne zaopatrzenie w butikach.
Quinn ruszyła w stronę stosu z krótkimi spodenkami a ja spojrzałam na telefon. Było w pół do czwartej. Podczas lunchu wysłałam Darrenowi smsa, że moi znajomi chcą go poznać. Nie odpisał.
Próbowałam podłapać trochę nastroju Quinn, która przeglądała z zainteresowaniem rzeczy. Była trochę zła na Sama i Chorda, że nie dostosowali się do nas i zostali w tym barze, pomimo iż ona nie przepada za bilardem.
- Chłopaków przytrzymały pewnie te dziwki z sztucznymi cyckami. – Moja przyjaciółka nie kryła pogardy dla pracownic zajazdu – Jeszcze te ohydne kabaretki!
Zaśmiałam się pod nosem.
- Uważam, że jest tam bardzo klimatycznie. – Stwierdziłam z uśmiechem.
Q wywróciła oczami.
- Pewnie w piwnicy jest burdel – Obie wybuchłyśmy śmiechem.
Poszłyśmy do przymierzalni. Z wieszaków zgarnęłam jedynie białą, plisowaną spódnicę, która zdaniem mojej przyjaciółki była elegancka i odpowiednia na pierwszy dzień szkoły.
- Dzięki, że wstawiłaś się za Darrenem podczas mojej rozmowy z Samem. – Słyszałam, jak Quinn zakładała spodenki w kabinie obok.
- Przecież nic nie mówiłam. – Odparła lekko zmieszana.
- Ale widziałam, jak się na niego spojrzałaś.
Cisza.
- Nie wiem o czym mówisz, chyba alkohol uderzył ci do głowy. – Quinn rzuciła aluzje do napoju, który piliśmy podczas lunchu.
- Może… - Pomimo wszystko i tak wiedziałam swoje.
   Po zapłaceniu za ubrania wyszłyśmy ze sklepu i ruszyłyśmy do sklepu z butami. Mijając jubilera spojrzałam w szybę, za którą ku mojemu zdziwieniu stał Darren odwrócony twarzą do kasy. Sprzedawca zapakował mu jakiś przedmiot po czym chłopak skierował się ku wyjściu. Nie chciałam, żeby mnie zauważył ale miałam silną potrzebę porozmawiania z nim. Szybkimi ruchami podbiegłam do Quinn która czekała na mnie przy przejściu na drugą stronę ulicy.
- Coś się stało?
- Nic… – Opowiedziałam w popłochu, rozglądając się, czy żaden samochód nie jedzie. – Chodź!
Weszłyśmy do obuwniczego a moja przyjaciółka jak zaczarowana podeszła do stoiska z butami na koturnie. Wyjrzałam przez okno i zauważyłam, jak do Darrena dołączył jakiś chłopak. Był w podobnym wieku, miał krótko ostrzyżone włosy, pogniecioną i zdecydowanie za dużą koszulkę na ramiączkach oraz jeansowe shorty. Domyśliłam się,  że jest to Chris, jeden z trójki znajomych mojego nowego kolegi. Nie trudno było się domyśleć, gdyż Travis nie pojechał z nimi a Jess jest dziewczyną.
Chłopcy poszli w kierunku kawiarni „Road Between”.
Stałam chwile głęboko oddychając podniecona perspektywą spotkania się z Darrenem dzisiejszego wieczoru. Pomimo iż nie odpisał mi na poprzedniego sms, nie dałam za wygraną i zaczęłam pisać drugiego:

Do: Darren
Text: Ugh, nie każ mi tak długo czekać na jakąkolwiek wiadomość od ciebie! :)
Nie mogę się doczekać festiwalu.

Chwilę później usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa, wyciągnęłam telefon z torebki i oniemiałam. Serce waliło mi jak młot kiedy czytałam wiadomość po raz drugi.

Od: Darren
Text: Widziałem cię przed chwilą, wyglądasz rewelacyjne :)

Chciałam zapytać się go, dlaczego mi wcześniej nie odpisał, ale straciło to dla mnie znaczenie. Chciałam wybiec ze sklepu i pognać za nim i jego kumplem, ale spojrzałam na Q, która zdezorientowana przyglądała się dwóm parom ślicznych sandałków, zastanawiając się, które będą dla niej lepszym wyborem. Westchnęłam, schowałam aparat i dołączyłam do przyjaciółki. Chciałam pomóc jej po czym zająć  myśli rozmową, gdyż w mojej głowie szumiało tylko jedno.
Darren.

***

   Stałam pod Georgią w czerwonej, zwiewnej sukience poprawiając nerwowo ciasno spiętego koka. Słońce powoli zachodziło a ja oparta o maskę furgonetki Chorda czekałam aż moi przyjaciele skończą się szykować. Czarnym sandałkiem na koturnie grzebałam w piachu. Byłam poddenerwowana spotkaniem z Darrenem. Robiłam się coraz bardziej zła na moich znajomych, że tak długo zajmuje im przygotowanie się na ten festyn.
Z czarnej torebeczki wyciągnęłam lusterko i jeszcze raz sprawdziłam makijaż. Paznokciem stukałam nerwowo w blachę ciemnoniebieskiego samochodu . – A jeżeli pomyśli, że wyglądam zbyt prowokacyjnie? – Przygryzłam wargę – Przecież to małe miasteczko, może nie powinnam była się tak wystroić.
W mojej głowie pojawił się obraz przedstawiający Darrena ubranego w obcisłą białą koszulkę i dopasowane ciemne jeansy. Dredy powiewały mu w każdą stronę a na twarzy gościł prowokacyjny, ale seksowny uśmiech. Jego usta były pełne i czerwone. Miałam ochotę je całować.
Z zamyślenia wyrwały mnie śmiechy i głosy Quinn i Sama wychodzących z hotelu.
- Gotowi? – Zapytałam.
- Oczywiście! – Quinn podniosła do góry rękę a drugą obejmowała Sama w talii. Widocznie mu się to podobało bo jego oczy tryskały podekscytowaniem.
- Jedźmy. – Cho szedł z lekkim uśmiechem. Po wyjściu z budynku wiatr rozwiał mu fryzurę przez co jego grzywka wcześniej zaczesana na bok teraz zasłaniała mu brwi. Wchodząc do samochodu uważał, aby nie pobrudzić jasnej koszuli i beżowych spodenek.
Wskoczyłam na tył furgonetki uważając aby nie wykręcić nogi. Sam pomógł Quinn z gracją zająć miejsce po czym usiadł z przodu, przy Chordzie.
Ruszyliśmy w stronę miejskiego stadionu, który znajdował się na końcu miasta. Jadąc zwróciłam uwagę na ludzi, którzy byli ubrani swobodnie, wyglądając przy tym równie elegancko. Odetchnęłam z ulgą.
   Stadion ulokowany był na obrzeżach a po drugiej stronie znajdował się parking, prywatny sklep spożywczy i kilka domów. Zatrzymaliśmy się na wolnym miejscu i wyszliśmy z auta. Z głównego placu dochodziła rytmiczna muzyka country a z głośników rozbrzmiewał delikatny głos kobiety. Szliśmy rozglądając się w poszukiwaniu wolnej ławki. Usiedliśmy przy stoliku niedaleko stoiska z popcornem i watą cukrową.
- Sam, mógłbyś skoczyć po jakieś piwo? – Quinn wydęła usta uśmiechając się.
- Jasne, jakieś specjalne zamówienia? – Sam szybko wstał i spojrzał na każdego z osobna.
- Raczej nie. – Pokręciliśmy głowami.
Brunet odszedł a my zaczęliśmy rozmawiać na temat imprezy.
- Pierwszy raz jestem na takiej imprezie. – Chord uśmiechał się od ucha do ucha.
- Ta dziewczyna ma niesamowity głos! – Q była pod wrażeniem wokalistki na scenie, która śpiewała właśnie utwór Dolly Parton – Wszystko ma tutaj porywający klimat.
- Patrzcie! – Wskazałam na czwórkę mężczyzn, którzy tańczyli jakiś dziwny taniec w rytm piosenki.
Niedaleko ich partnerki piły piwo z plastikowych kubków, ubrane w jeansowe spodenki, kowbojki i kapelusze świetnie bawiły się oglądając swoich facetów.
Chwilę później w oczy rzuciła mi się grupka ludzi rzucających podkowami, tak aby zahaczyły o niewielki pręt wystający z ziemi. Wszystko było tutaj swojskie i bardzo przyjemne.
Sam przyniósł piwa w butelkach a ja zabrałam się za sączenie napoju. Denerwowałam się coraz bardziej. Wyczekiwałam Darrena spoglądając co chwila na wejście na stadion.
- Kiedy przyjdzie ten twój kolega? – Popatrzyłam się na przyjaciółkę z miną jakby czytała mi w myślach.
- Am… Niedługo. – „Mam nadzieję” dodałam w myślach.
Kobieta zaczęła śpiewać jeszcze żywszą piosenkę a ludzie zaczęli tańczyć na środku placu, pod sceną. Trzymałam torebkę tak aby przez materiał poczuć wibrację telefonu. Kilka minut później po mojej dłoni przebiegło mrowienie. Szybko wyciągnęłam komórkę i odczytałam wiadomość

Od: Darren
Text: Odwróć się :)

Serce podskoczyło mi do gardła i odwróciłam głowę. Za mną, kilka metrów dalej stał Darren a nieco dalej jego przyjaciele. Zerwałam się z ławki i ruszyłam w jego stronę.
Uśmiechał się i oglądał mnie od stóp do głowy. Wyglądał powalająco, gdyż jego tors opinała lekko sprana, czerwona koszulka. Na nogach nie miał tym razem długich spodni a ciemno jeansowe szorty, postrzępione przy końcu nogawek. Na ręce błyszczał zegarek a włosy związał w kucyk.
- Hej! – Uśmiechnęłam się odsłaniając nie tak idealne zęby jak jego.
- Ślicznie wyglądasz – Zaczął komplementem a moje policzki przybrały kolor sukienki. – Jak minął dzień?
- Nie lepiej niż noc. – Rzuciłam aluzję do naszego tajemniczego spotkania a on zaśmiał się.
- Chciałbym cię przedstawić moim znajomym, nie masz nic przeciwko? – Nie przestawał się uśmiechać kiedy wskazywał na Jess i Chrisa.
- Chodźmy – Zgodziłam się, po czym ruszyliśmy w ich stronę.
- Heej! – Chris przeciągle powitał nas – Jestem Christopher, ale mów mi Chris.
- Effy – Odparłam i uścisnęłam jego dłoń. Był niewiele niższy od Darrena, miał ciemne włosy i niechlujne ubranie.
- Jessica, ale w moim przypadku też wolę abyś mówiła Jess – Przyjaciółka-lesbijka Darrena wyciągnęła rękę w moją stronę.
- Effy – Zaśmiałam się – Tylko Effy.
Dziewczyna miała rude włosy opadające jej na ramiona, ubrana była w czarną sukienkę przypominającą halkę a na nogach dostrzegłam glany. Miała mocny makijaż na tak zwaną pandę.
- Darren dużo o tobie wspominał – Wypaliła dziewczyna – Poznaliście się nie dawno prawda?
- W niedzielę. – Odpowiedziałam.
- Jesteś tu sama? – Chris patrzył się na mnie a ręce założył na piersi – Darren wspominał, że przyjechałaś ze znajomymi.
- Są ze mną, siedzą tam. – Wskazałam palcem na trójkę siedzącą przy stoliku.
Quinn pomachała nam a oni odmachali.
- Możemy podejść, jak chcecie – Zaproponowałam – Oni są okej.
Darren przytaknął i ruszyliśmy w stronę moich znajomych.
- To jest Darren – Wypaliłam gdy tylko znaleźliśmy się przy Q i chłopakach. – A to Jess i Chris.
Wszyscy zaczęli podawać sobie ręce i zapoznawać się.
- Dosiądziecie się? – Chord podsunął się na ławce do Sama a ten niechętnie usiadł przy samym brzegu.
- Jasne! – Jess zajęła miejsce koło blondyna.
Siedzieliśmy rozmawiając o banałach oraz wymieniając się faktami o sobie. Moja przyjaciółka zagadywała cały czas Darrena, wypytując o to gdzie pracuje, jakiej muzyki słucha, na jak długo tu przyjechał i tym podobne rzeczy. Jego ruda koleżanka natomiast znalazła wspólny język z Cho, a Sam niechętnie odpowiadał na pytania Christophera.
- Jesteście z Effy razem? – Jess raptownie zmieniła temat i popatrzyła się na mnie i Darrena.
- Am… - Mój nowy kolega otworzył szeroko oczy i zająkał się.
- Nie, przyjaźnimy się. – Odpowiedziałam za niego a nasi towarzysze wydali odgłos, który brzmiał jak coś w stylu „ta jasne”.
- A ty masz chłopaka? – Quinn wpatrywała się na Jessicę.
- Nie, gram w innej drużynie… - Q zmarszczyła brwi po czym otworzyła szeroko usta.
- Nie wiedziałam! A więc, em… - Quinn przełknęła ślinę – Masz jakąś dziewczynę?
- Spotykałam się niedawno z taką jedną, ale była totalną hipoktyrtką. – Jess poprawiła włosy i wskazała palcem na Chorda i Sama – Któryś z nich jest twoim chłopakiem?
Moja przyjaciółka zakrztusiła się piwem, które właśnie piła.
- Nie! Oczywiście, że nie! – Zauważyłam, że Sam zacisnął zęby a ona zbladła.
- P r z y j a ź n i m y  s i ę – Brunet idealnie mnie przedrzeźnił.
Przymrużyłam oczy.  Zauważyłam, że ani Chris ani Jess nie mają nic do picia.
- Przyniosę wam piwo – Poderwałam się z miejsca.
- A ja jej pomogę. – Darren wstał i poszliśmy w stronę najbliższego stoiska z alkoholem.
- Twoi znajomi są bardzo ciekawi – Oznajmiłam, pomimo iż Chris trochę mnie przerażał.
- Też tak myślę o twoich. – Uśmiechnął się – Intryguje mnie trochę ten brunet. Cały czas się na mnie patrzy.
- Spokojnie, nie wpadłeś mu w oko. – Zaśmialiśmy się – Sam jest trochę… dziwny. Tak jak mówiłam, z całej paczki, go lubię najmniej.
- Nie dziwię się – Mój towarzysz podszedł do kasy i poprosił o 3 zimne piwa.
- Dziękuję! – Odpowiedział kasjerce, która wydała mu resztę.
Szliśmy powoli słuchając folkowej piosenki granej przez jakiś zespół składający się z trzech mężczyzn.
- Podoba ci się impreza? – Darren patrzył na mnie starając się nie opuszczać wzroku na moje mocno wyeksponowane piersi.
- Jest świetna, a ty co sądzisz? – Wypił łyk piwa.
- Jest w moim klimacie – Odpowiedział – Dobrze, że za muzykę nie odpowiada żaden dj.
Wróciliśmy do stolika, gdzie nasi znajomi śmiali się w niebogłosy.
- Ale naprawdę! – Jess zamaszyście gestykulowała – On do mnie, że wyglądam jak dziwka w tym makijażu a on sam ubrany był jak Drag Queen. Mówię wam, jak przywaliłam mu w twarz to uciekł jak pies z podkulonym ogonem.
- Historie z imprez Jessie – Darren powiedział nachylając się do mnie, jednocześnie zdrobniając imię swojej przyjaciółki.
- Praca barmana na takiej imprezie musi być cool. – Chord patrzył zachwycony na rudą dziewczynę.
- Czasami ludzie przychodzą tak naćpani, że boję się z nimi rozmawiać. – Jess poderwała się jakby coś sobie przypomniała, po czym wyjęła z czarnej skurzanej torebki paczkę malboro. – Chce ktoś?
Sam nachylił się do niej i sięgnął po papierosa.
- Nie pal tyle… - Quinn patrzyła na całą scenę z przymrużonymi oczami.
- Na szczęście dziewczyna mnie nie zabije – Odpalił papierosa – A no tak! Nie mam dziewczyny.
Wszyscy wybuchli śmiechem. Wszyscy oprócz Q. Patrzyłam na nią ale zauważyłam jedynie jak spuszcza wzrok na butelkę piwa po czym dopija napój do dna.
Raptownie poderwała się z miejsca, poprawiła sukienkę i złapała Chrisa za ręce.
- Chodźcie potańczyć! – Krzyknęła.
Kolega Darrena szybko pobiegł za nią, po czym oboje zniknęli w tłumie ludzi. Chwilę później wtórował im Chord i Jess.
- Zatańczysz? – Darren patrzył się raz na moje oczy a raz na usta. Czułam, że rozchodzi się po mnie fala ciepła.
- Pewnie. – Ruszyliśmy na środek placu.
Darren zaczął tańczyć przy czym wyglądał jednocześnie seksownie i śmiesznie. Niespodziewanie złapał mnie za rękę i okręcił.
- Zamknij oczy i wyczuj rytm. – Zrobiłam to co kazał.
Czułam na biodrach jego dłonie a na twarzy jego oddech, który przypominał mieszankę piwa i mięty. Powoli zaczęłam odczuwać moc szybkiej piosenki country i zaczęłam kołysać rytmicznie biodrami przy czym ręce same powędrowały na kark Darrena. Był ode mnie wyższy o prawie 20 centymetrów ale idealnie nasze ciała współgrały. Tańczyliśmy a ja nie otwierałam oczu. Kiedy to zrobiłam zauważyłam, że Darren wpatruje się we mnie cały czas.
Miał śliczne, duże, ciemne oczy a usta wykrzywione w lekki uśmiech. Chwilę później zauważyłam, że on znowu chce mnie okręcić. Tym razem zrobiłam to z gracją.
Bawiłam się cudownie. Nie myślałam o niczym poza Darrenem z którym łączyła nas chemia. Przetańczyliśmy kilka piosenek, po czym poprosiłam abyśmy chwilę odpoczęli.
- Chodźmy tam!  - Lekko krzycząc Darren wskazał na trybuny na butkami z jedzeniem.
Szliśmy powoli uważając aby nie wpaść na żadną roztańczoną parę. Kiedy usiedliśmy na trybunach popatrzyłam na stolik przy którym wcześniej siedzieliśmy. Zauważyłam, że Sam został sam a obok niego stało kolejne piwo.
- Chce ci się pić? – Przytaknęłam a Darren podskoczył do butki obok nas i przyniósł dwie butelki piwa.
- Świetnie tańczysz, chodziłaś na jakiś kurs? – Brunet patrzył na mnie poprawiając dreda, który zaplatał się z innym.
- Jestem samoukiem. – Uśmiechnęłam się – A ty?
- Chodziłem przez rok na lekcje tańca a potem rzuciłem to. Wolałem zająć się muzyką. – Wypił łyk piwa.
- Powiesz mi dlaczego naprawdę się tu pojawiłeś? Akurat tutaj? – Zmieniłam temat wpatrując się idealną twarz Darrena.
- Naprawdę nie domyśliłaś się? – Wiedziałam do czego pije. – Owszem potrzebowałem wakacji i odpoczynku, ale chciałem też bliżej poznać ciebie. Zaproponowałem Jess i Chrisowi wyjazd, spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę.
- Ale dlaczego chciałeś mnie poznać bliżej? Nie przestraszyłeś się wariatki, która stała przy krawędzi dachu? – Wypytywałam a on bez zastanowienia odpowiadał.
- Zaintrygowałaś mnie, bo wiedziałem, że nie jesteś psychopatą, który chce popełnić samobójstwo. Jesteś jedną z nielicznych osób z tą elektryzującą osobowością. Niby jesteś cicha, spokojna, opanowana i odpowiedzialna ale jednak twoja dusza jest zupełnie inna. – Popatrzył się mi prosto w oczy – A ja chciałem poznać twoją  d u s z ę.
Otworzyłam szeroko oczy. – czy on właśnie stwierdził, że się mu spodobałam?
- Przyjechałeś aż tutaj, żeby mnie rozszyfrować? – Byłam zaskoczona.
- Tak i pomimo, że mi się to nie udało jeszcze do końca, jestem zadowolony z efektów.
- To znaczy? – Starałam się wydobyć z niego jak najwięcej.
- Effy… za każdym razem kiedy się spotykaliśmy czułem chemię, chciałem z tobą rozmawiać a kiedy tam tańczyliśmy, nie mogłem oderwać od ciebie wzroku. – Darren spuścił wzrok – Mam nadzieję, że ty też to poczułaś.
Zaśmiałam się, tak, że mój towarzysz podniósł szybko głowę.
- Co za cholerny zbieg okoliczności – Patrzyłam się na niego nie mogąc przestać – Oczarowałeś mnie. Nie wiem jak, nie wiem po co i nie wiem dlaczego, ale czuję dokładnie to co ty.
Darren wyglądał jakby wahał się coś powiedzieć.
- Znamy się tak krótko… - Stwierdziłam – ale czuję się, jakbym znała cię od dawna.
- Może w równoległym wszechświecie znaliśmy się od urodzenia? – Zaśmiał się.
- Powiedziałeś, że chcesz poznać moją drugą stronę, tą która nie jest spokojna, rozważna i odpowiedzialna. – Darren przytaknął – Wiesz czego nie zrobiła by ta rozważna Effy?
- Nie. – Darren kręcił głową.
Patrzyłam się na jego czerwone, pełne usta. Pociągały mnie przez co nie wytrzymałam, raptownie poderwałam si ę z miejsca i pocałowałam go. Poczułam, że nasze wargi idealnie współgrają przez co więź między nami zacisnęła się jeszcze bardziej. Straciłam głowę, ale „odpowiedzialna część mnie” kazała oderwać się od niego.
- Nie pocałowałabym chłopaka, którego znam kilka dni. – Kontynuowałam – Chłopaka, który był ode mnie kilka lat starszy.
Darren oszołomiony i zafascynowany patrzył się na mnie.
- Ale zrobiłam to – Prychnęłam – To jest druga strona medalu.
Nagle usłyszałam wystrzał, podskoczyłam i spojrzałam w stronę sceny. Niedaleko specjaliści od pirotechniki odpalili fajerwerki, które teraz rozbłyskiwały na milion kolorów.
W środku czułam się identycznie. Kiedy pocałowałam Darrena zrozumiałam, że pasuje on do mnie idealnie. Przez cały dzień napięcie między nami rosło a pocałunek jedynie dał  upust naszym emocjom. Fajerwerki na niebie były piękne tak jak to co się przed chwilą wydarzyło.
Wiedziałam, że rozpoczęło to zupełnie coś nowego. Tak jakby nowy rozdział w moim życiu. Co lepsza, chciałam rozpocząć go rozpocząć, nie zważając na konsekwencje.
Spojrzałam na mojego towarzysza, który spoglądał na rozjarzone niebo.
Darren to ucieleśnienie wszystkich dobrych rzeczy, jakie mogły mnie kiedykolwiek spotkać.
Next
This is the most recent post.
Starszy post

2 komentarze:

  1. czemu te rozdziały są takie krótkie? ;__;
    czekam na więcej xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny opis festiwalu! Ja pewnie nie potrafiłabym się za to zabrać z żadnej strony i wyszedłby opis 'dni Parczewa' :D
    Może moje przeczucia co do Darrena były nieco przesadzone? Zobaczymy.
    Zaskoczyłeś mnie tym, że Quinn nie przyznała się do bycia z Samem. Jestem strasznie ciekawa jak to się potoczy, choć nie oszukujmy się: jestem za Effy i Chordem :D
    Pozdrawiam ciepło i życzę weny :)
    Iza

    OdpowiedzUsuń

 
Toggle Footer