Spoglądałam na gwiazdy, wydawały się być daleko, jednak wcale tak nie było. Otaczały mnie z każdej strony. Moją uwagę przykuły dwie najjaśniejsze. Wpatrywałam się w nie tak długo, że postanowiłam zamknąć na chwilę powieki. Gdy je otworzyłam dwie jasne supernove otulał wachlarz rzęs. Odsunęłam się, po czym ujrzałam najpiękniejszą twarz na świecie. Miedziana cera, czarne włosy i te hipnotyzujące oczy. Słyszałam też dźwięk. Nie pasował do tej ślicznej buzi. Starałam się go ignorować, ale stawał się coraz głośniejszy i wyraźniejszy, natomiast twarz boga, biblijnego Adama oddalała się a mnie zalewała czerń. Krzyczałam.
- Effy! Effy nie krzycz! - Kolejny głos? - Obudź się!
- Effy! Effy nie krzycz! - Kolejny głos? - Obudź się!
Nic nie rozumiałam... Starałam się myśleć świadomie, zaczęłam kojarzyć fakty.
- Co się stało? Czemu na mnie wrzeszczysz? - Zapytałam.
- Może ty mi powiesz? - Otworzyłam oczy i od razu poraziło mnie jasne światło padające przez okna. - Wykrzykujesz coś od paru minut. Zły sen?
- Wręcz przeciwnie. - No tak, to był tylko sen. - Dzwonił mój budzik, prawda?
- Tak, musiałam go wyłączyć. Doprowadzał mnie do szału.
- Dzięki - Odpowiedziałam.
- Może ty mi powiesz? - Otworzyłam oczy i od razu poraziło mnie jasne światło padające przez okna. - Wykrzykujesz coś od paru minut. Zły sen?
- Wręcz przeciwnie. - No tak, to był tylko sen. - Dzwonił mój budzik, prawda?
- Tak, musiałam go wyłączyć. Doprowadzał mnie do szału.
- Dzięki - Odpowiedziałam.
Moja mama - Ellie - była zawsze nadopiekuńcza.
Meldowała się z wodą utlenioną i bandażem nawet w momencie, kiedy zacięłam się kartką. Czasami, gdy wywracałam się, proponowała mi abyśmy się udały na prześwietlenie w celu upewnienia się, że nic sobie nie zrobiłam. Ahh... Nic się nie zmieniła od tych siedemnastu lat, no poza wyglądem.
Od zawsze miała piękne ogniste włosy obcięte na równi z kośćmi policzkowymi, ale od roku hoduje je. Aktualnie ma powykręcane w każdą stronę płomieniste loki opadające jej zgrabnie na ramiona. Jest bardzo chudą kobietą, z jajowatym kształtem głowy, długim szpiczastym nosem oraz małymi, wąskimi ustami. Ahh... I jeszcze ta jasna cera. Dla mnie była zawsze przepiękna i strasznie urocza. Z jedne strony nie dziwię się, czemu mój tato się z nią ożenił. Każdy mężczyzna chciałby, aby po powrocie z pracy w domu czekała na niego druga Dakota Richards*... Tyle, że starsza.
Jednak intryguje mnie fakt, czemu przed moim ojcem miała tak mało adoratorów.
Wywlokłam się z łóżka, wracając do rzeczywistości powoli wyjrzałam przez okno. Pomimo tego, że w moim mieście rzadko jest pochmurno, to jakoś nienaturalnie dobrze reagowałam na ten kolejny słoneczny dzień. Przypominał mi wakacje. - No tak! - Przecież dzisiaj zakończenie semestru!
Od razu wytrzeźwiałam. Pobiegłam do łazienki, umyłam zęby, twarz, rozczesałam włosy. Wróciłam do pokoju. - Jak mogłam zapomnieć? - Tak bardzo wyczekiwałam tego dnia. Przecież nie pierwszy raz kończy się trzecią klasę.
Meldowała się z wodą utlenioną i bandażem nawet w momencie, kiedy zacięłam się kartką. Czasami, gdy wywracałam się, proponowała mi abyśmy się udały na prześwietlenie w celu upewnienia się, że nic sobie nie zrobiłam. Ahh... Nic się nie zmieniła od tych siedemnastu lat, no poza wyglądem.
Od zawsze miała piękne ogniste włosy obcięte na równi z kośćmi policzkowymi, ale od roku hoduje je. Aktualnie ma powykręcane w każdą stronę płomieniste loki opadające jej zgrabnie na ramiona. Jest bardzo chudą kobietą, z jajowatym kształtem głowy, długim szpiczastym nosem oraz małymi, wąskimi ustami. Ahh... I jeszcze ta jasna cera. Dla mnie była zawsze przepiękna i strasznie urocza. Z jedne strony nie dziwię się, czemu mój tato się z nią ożenił. Każdy mężczyzna chciałby, aby po powrocie z pracy w domu czekała na niego druga Dakota Richards*... Tyle, że starsza.
Jednak intryguje mnie fakt, czemu przed moim ojcem miała tak mało adoratorów.
Wywlokłam się z łóżka, wracając do rzeczywistości powoli wyjrzałam przez okno. Pomimo tego, że w moim mieście rzadko jest pochmurno, to jakoś nienaturalnie dobrze reagowałam na ten kolejny słoneczny dzień. Przypominał mi wakacje. - No tak! - Przecież dzisiaj zakończenie semestru!
Od razu wytrzeźwiałam. Pobiegłam do łazienki, umyłam zęby, twarz, rozczesałam włosy. Wróciłam do pokoju. - Jak mogłam zapomnieć? - Tak bardzo wyczekiwałam tego dnia. Przecież nie pierwszy raz kończy się trzecią klasę.
Pośpiesznie założyłam luźną, pudrowo-różową bluzkę z krótkim rękawkiem oraz spodenki z szarego jeansu. Zbiegłam na dół, pisząc w między czasie SMSa do Quinn, żeby poczekała na mnie pod szkołą.
Quinn Lavender była moją najlepszą przyjaciółką, chodziłyśmy razem na kilka zajęć oraz planowałyśmy spędzić razem całe wakacje.
Quinn Lavender była moją najlepszą przyjaciółką, chodziłyśmy razem na kilka zajęć oraz planowałyśmy spędzić razem całe wakacje.
- Gdzie są płatki? - Zapytałam podbiegając do lodówki.
- Są w szafce. Kochanie, obudź się! - Naprowadził mnie żartobliwie tato. - Nie boli cię gardło? Swoimi krzykami obudziłaś zapewne całą dzielnicę.
- Są w szafce. Kochanie, obudź się! - Naprowadził mnie żartobliwie tato. - Nie boli cię gardło? Swoimi krzykami obudziłaś zapewne całą dzielnicę.
- Mam nadzieję, że nie. - Powiedziałam z udawanym entuzjazmem w głosie.
Usiadłam na swoje miejsce. Na stole czekała na mnie miska napełniona ciepłym mlekiem. Wsypałam do niej moje ulubione miodowe krążki, następnie przeniosłam wzrok na mojego tatę.
Stanley Carson - bo tak brzmiało jego imię i nasze nazwisko - był mężczyzną o śniadej cerze, kruczoczarnych włosach, średnim wzroście no i jak na prawdziwego faceta przystało- ze sporym brzuszkiem.
Stanley Carson - bo tak brzmiało jego imię i nasze nazwisko - był mężczyzną o śniadej cerze, kruczoczarnych włosach, średnim wzroście no i jak na prawdziwego faceta przystało- ze sporym brzuszkiem.
On w porównaniu do mamy nie zmienił się ani trochę. Od kiedy pamiętam chodził w eleganckich koszulach, jeansowych spodniach i swoich ulubionych skórzanych lakierkach.
W jego charakterze było coś, co zawsze bardzo ceniłam. Może to ta lekkość ducha, której mi brakowało? A może to, że był świetny w nawiązywaniu znajomości? Praktycznie mógłby mi dawać z tego korepetycje - przyda mi się to w college'u, na który oczywiście wybieram się dopiero po zakończeniu następnej klasy - Ale teoretycznie było to często zgubne.
Raz zakolegował się z kleptomanem. Wyniósł mój komputer, który dostałam na dziesiąte urodziny, ulubione perły mamy i kolekcję butów taty- wcześniej wspominane lakierki. Ahh... Mama do tej pory bacznie obserwuje każdego gościa pojawiającego się u nas, z zaproszeniem od taty.
W jego charakterze było coś, co zawsze bardzo ceniłam. Może to ta lekkość ducha, której mi brakowało? A może to, że był świetny w nawiązywaniu znajomości? Praktycznie mógłby mi dawać z tego korepetycje - przyda mi się to w college'u, na który oczywiście wybieram się dopiero po zakończeniu następnej klasy - Ale teoretycznie było to często zgubne.
Raz zakolegował się z kleptomanem. Wyniósł mój komputer, który dostałam na dziesiąte urodziny, ulubione perły mamy i kolekcję butów taty- wcześniej wspominane lakierki. Ahh... Mama do tej pory bacznie obserwuje każdego gościa pojawiającego się u nas, z zaproszeniem od taty.
Opróżniwszy swoją miskę, wrzuciłam ją z głośnym hukiem do zlewu, po czym pobiegłam na górę. Stanęłam przed lustrem w moim pokoju.
Gdyby ktoś zadał mi pytanie, do którego z moich rodziców jestem bardziej podobna, nie potrafiłabym na nie odpowiedzieć.
Jestem mieszanką. Po ojcu odziedziczyłam z całą pewnością kolor skóry oraz owalny kształt twarzy. Po mamie kolor włosów- tu jednak przeplatany z taty utworzył miedziany odcień -oraz wzrost. Moje metr sześćdziesiąt pięć nie jest w sumie aż tak straszne, ale czuję się niekomfortowo, gdyż większość moich koleżanek osiągnęła marne metr pięćdziesiąt - metr sześćdziesiąt.
Na koniec oczy. Zdecydowanie są moim atutem, jednakże ich lazur też jest mieszaniną: głęboko niebieskich taty i jasno szarych mamy.
Charakter mam równie pokręcony co wygląd. Tyle, że nie jestem ani trochę kopią Ellie czy Stanley'a. Szczerze mówiąc nie potrafię siebie odpowiednio opisać, ale mogę wyróżnić trzy dominujące cechy:
Odpowiedzialność. Jestem zdecydowanie najostrożniejszą osobą ze wszystkich moich znajomych. W domu też dominuję. Porywczość taty i zabieganie mamy- według moich teorii -wykształciły mi tą cechę wystarczająco abym od dwunastego roku życia przejęła połowę obowiązków domowych.
Quinn twierdzi, żę jestem wygadana, w czym w stu procentach się zgodzę. Rzadko przegrywam w "walce na słowa". Spowodowane jest to pewnie tym, że od dzieciństwa pasjonuję się literaturą.
Charakteryzuję się także opanowaniem. Nie jestem wybuchowa, za co niezmiernie dziękuję stwórcy! Nawet podczas miesiączki nie mam problemu z normalnym zachowaniem.
Odpowiedzialność. Jestem zdecydowanie najostrożniejszą osobą ze wszystkich moich znajomych. W domu też dominuję. Porywczość taty i zabieganie mamy- według moich teorii -wykształciły mi tą cechę wystarczająco abym od dwunastego roku życia przejęła połowę obowiązków domowych.
Quinn twierdzi, żę jestem wygadana, w czym w stu procentach się zgodzę. Rzadko przegrywam w "walce na słowa". Spowodowane jest to pewnie tym, że od dzieciństwa pasjonuję się literaturą.
Charakteryzuję się także opanowaniem. Nie jestem wybuchowa, za co niezmiernie dziękuję stwórcy! Nawet podczas miesiączki nie mam problemu z normalnym zachowaniem.
Założyłam na ramię ulubioną beżową torbę, spakowałam nieco podniszczonego już samsunga, notatnik, perfumy i wyszłam z pokoju.
W drodze do szkoły rozmyślałam nad wakacjami. Głównym celem miało być położone blisko wschodniej granicy stanu miasto Starry Coast**. Jest znacznie mniejsze niż np. Phoenix***, ale ma swój specyficzny klimat.
W drodze do szkoły rozmyślałam nad wakacjami. Głównym celem miało być położone blisko wschodniej granicy stanu miasto Starry Coast**. Jest znacznie mniejsze niż np. Phoenix***, ale ma swój specyficzny klimat.
Planowaliśmy także nocowanie w kanionie - wciąż się dziwię, że moja mama się na to zgodziła.
Powoli dochodziłam do liceum. Były to nieduże czerwono-białe budynki pooddzielane "sektorami zieleni". Robiło mi się smutno, gdy myślałam o tym, że za rok miałam opuścić tą szkołę.
Na parkingu czekała na mnie Quinn razem z Chordem i Samem.
Chord St. Baddy był nawet przystojnym blondynem, z grzywką w stylu Justina Biebera****. Nie był opalony, zupełnie jak Quinn. Miał szmaragdowe oczy i metr osiemdziesiąt wzrostu. Na dzisiejszy dzień założył zielony T-shirt i niebieskie jeansy.
Quinn -wcześniej wspominana moja przyjaciółka- była bardzo niska, marne metr pięćdziesiąt cztery. Miała długie kruczoczarne włosy związane w koński ogon oraz duże usta. Ubrana była w białą bluzkę i krótkie spodenki.
Sam White przypominał typowego Amerykanina. Krótko obcięte brązowe włosy, niebieskie oczy, średni wzrost (metr siedemdziesiąt pięć). A do tego jak zwykle: za duża bluza, dresy z niskim stanem i jego ulubione wysokie nike.
Na parkingu czekała na mnie Quinn razem z Chordem i Samem.
Chord St. Baddy był nawet przystojnym blondynem, z grzywką w stylu Justina Biebera****. Nie był opalony, zupełnie jak Quinn. Miał szmaragdowe oczy i metr osiemdziesiąt wzrostu. Na dzisiejszy dzień założył zielony T-shirt i niebieskie jeansy.
Quinn -wcześniej wspominana moja przyjaciółka- była bardzo niska, marne metr pięćdziesiąt cztery. Miała długie kruczoczarne włosy związane w koński ogon oraz duże usta. Ubrana była w białą bluzkę i krótkie spodenki.
Sam White przypominał typowego Amerykanina. Krótko obcięte brązowe włosy, niebieskie oczy, średni wzrost (metr siedemdziesiąt pięć). A do tego jak zwykle: za duża bluza, dresy z niskim stanem i jego ulubione wysokie nike.
- Cześć! - Powiedziałam, gdy podeszłam bliżej. - Gotowi na zakończenie roku?
- Wreszcie będziemy mieli dużo czasu wolnego! - Odparł entuzjastycznie Sam. - Myślałem, że zwariuję z tymi ocenami. Nauczycielka od geografii chyba się na mnie uwzięła. Nie sądzicie?
- Nie - Skomentowała Quinn - Czy ty w ogóle byłeś na więcej niż połowie zajęć?
Wszyscy parsknęli śmiechem.
- Oh to nie moja wina, że mało mnie interesuje kim był Juliusz Varnee***** i jaki ląd odkrył.
- To autor książki Sam - Wtrąciłam - Zresztą przestań się tym przejmować. Po spotkaniu zapomnisz na kilka miesięcy o nauce, więc mógłbyś zrobić nam przysługę i skończyć podsumowywać swoje osiągnięcia czy też przegrane już teraz.
Chord poklepał go po plecach - Chodźcie, zajmijmy jakieś miejsca!
- Wreszcie będziemy mieli dużo czasu wolnego! - Odparł entuzjastycznie Sam. - Myślałem, że zwariuję z tymi ocenami. Nauczycielka od geografii chyba się na mnie uwzięła. Nie sądzicie?
- Nie - Skomentowała Quinn - Czy ty w ogóle byłeś na więcej niż połowie zajęć?
Wszyscy parsknęli śmiechem.
- Oh to nie moja wina, że mało mnie interesuje kim był Juliusz Varnee***** i jaki ląd odkrył.
- To autor książki Sam - Wtrąciłam - Zresztą przestań się tym przejmować. Po spotkaniu zapomnisz na kilka miesięcy o nauce, więc mógłbyś zrobić nam przysługę i skończyć podsumowywać swoje osiągnięcia czy też przegrane już teraz.
Chord poklepał go po plecach - Chodźcie, zajmijmy jakieś miejsca!
Ruszyliśmy więc w stronę głównego budynku, gdzie miało się odbyć zebranie wszystkich uczniów.
Gdy wyszliśmy połowa naszych znajomych zegnała się a my udaliśmy się prosto do parku.
- Więc kiedy jedziemy do Starry Coast? - spytała Quinn - Musimy to wszystko dokładnie zaplanować...
- Może we wtorek?
Gdy wyszliśmy połowa naszych znajomych zegnała się a my udaliśmy się prosto do parku.
- Więc kiedy jedziemy do Starry Coast? - spytała Quinn - Musimy to wszystko dokładnie zaplanować...
- Może we wtorek?
- To dobry pomysł! - poparłam Chorda - W weekend zdążę skoczyć do Tucson****** na drobne zakupy.
Miasto w którym mieszkaliśmy było oddalone od Tucson o siedemdziesiąt kilometrów na zachód. Graniczyło z pustynią Gila -stąd taki słoneczny klimat- .
- Ok., a kiedy wybierzemy się do kanionu? - Rzucił Chord
- Może za tydzień w sobotę? Pojechalibyśmy na cały weekend. - Zaoferowałam - Co wy na to?
- Mi pasuje - Zadeklarowała Quinn.
- Ja też się zgadzam.
Miasto w którym mieszkaliśmy było oddalone od Tucson o siedemdziesiąt kilometrów na zachód. Graniczyło z pustynią Gila -stąd taki słoneczny klimat- .
- Ok., a kiedy wybierzemy się do kanionu? - Rzucił Chord
- Może za tydzień w sobotę? Pojechalibyśmy na cały weekend. - Zaoferowałam - Co wy na to?
- Mi pasuje - Zadeklarowała Quinn.
- Ja też się zgadzam.
- No to ustalone! - Chłopaki z entuzjazmem zgodzili się na mój pomysł. - U kogo spotykamy się dzisiaj?
- Rodziców nie będzie od piątej do dwunastej wieczorem. Możecie wpaść - Odpowiedziała Quinn.
- W takim razie będę leciał. O piątej wpadnę - Oznajmił Chord - Idziesz ze mną Eff?
- Jasne! - zgodziłam się - Do zobaczenia!
- Rodziców nie będzie od piątej do dwunastej wieczorem. Możecie wpaść - Odpowiedziała Quinn.
- W takim razie będę leciał. O piątej wpadnę - Oznajmił Chord - Idziesz ze mną Eff?
- Jasne! - zgodziłam się - Do zobaczenia!
Razem z Chordem wracaliśmy ze szkoły od trzech lat. Wcześniej mieszkał w Prescott*******, mieście położonym w samym centrum Arizony.
Bardzo go lubiłam, był zabawny i sympatyczny. Prawdę mówiąc o wiele lepiej znosiłam jego obecność niż Sama. Był fajnym kumplem.
Bardzo go lubiłam, był zabawny i sympatyczny. Prawdę mówiąc o wiele lepiej znosiłam jego obecność niż Sama. Był fajnym kumplem.
- Effy? - Zapytał dziwnie niepewnym tonem - Wszystko w porządku?
- Tak, oczywiście. - odparłam - Zamyśliłam się. Pytałeś mnie o coś?
- Czy planujesz wyjechać gdzieś z rodzicami?
- Nie. Co to to nie. Oni są przeciwni letni wyjazdom, zresztą dla mnie przebywanie z nimi w jednym pokoju w hotelu to istne katusze. A ty? - Spytałam z ciekawości.
- Jeszcze nie wiem. Tato nie ma pojęcia czy dostanie wolne - no tak, przecież ojciec Chorda to "szeryf" - Ale nie kryję, że marzy mi się wypad do Las Vegas********.
- Przysięgam, że jeśli w tym roku nie wypalą wam te wakacje to po zakończeniu następnej klasy zabieram cię tam.
- Umowa stoi! - odparł entuzjastycznie.
Resztę drogi pokonaliśmy pogrążenie w rozmowie na temat naszego wyjazdu do Starry Coast. Następnie pożegnaliśmy się i rozeszliśmy.
Mój samotny odcinek drogi minęłam dość szybko, gdyż przypomniałam sobie o dzisiejszym śnie.
Próbowałam wyobrazić sobie nieziemsko piękną twarz, jednak bez skutku.
-----------------------------
* Dakota Blue Richardson - Angielska aktorka
** Starry Coast - Miasto wymyślone na potrzeby powieści
*** Phoenix - Miasto w środkowej Arizonie
**** Justin Bieber - Kanadyjski piosenkarz
***** Juliusz Varnee - autor książki "W 80 dni dookoła świata"
****** Tucson - Miasto na południu Arizony
******* Prescott - Miasto w środkowej Arizonie
******** Las Vegas - Miasto na południu stanu Nevada
- Czy planujesz wyjechać gdzieś z rodzicami?
- Nie. Co to to nie. Oni są przeciwni letni wyjazdom, zresztą dla mnie przebywanie z nimi w jednym pokoju w hotelu to istne katusze. A ty? - Spytałam z ciekawości.
- Jeszcze nie wiem. Tato nie ma pojęcia czy dostanie wolne - no tak, przecież ojciec Chorda to "szeryf" - Ale nie kryję, że marzy mi się wypad do Las Vegas********.
- Przysięgam, że jeśli w tym roku nie wypalą wam te wakacje to po zakończeniu następnej klasy zabieram cię tam.
- Umowa stoi! - odparł entuzjastycznie.
Resztę drogi pokonaliśmy pogrążenie w rozmowie na temat naszego wyjazdu do Starry Coast. Następnie pożegnaliśmy się i rozeszliśmy.
Mój samotny odcinek drogi minęłam dość szybko, gdyż przypomniałam sobie o dzisiejszym śnie.
Próbowałam wyobrazić sobie nieziemsko piękną twarz, jednak bez skutku.
-----------------------------
* Dakota Blue Richardson - Angielska aktorka
** Starry Coast - Miasto wymyślone na potrzeby powieści
*** Phoenix - Miasto w środkowej Arizonie
**** Justin Bieber - Kanadyjski piosenkarz
***** Juliusz Varnee - autor książki "W 80 dni dookoła świata"
****** Tucson - Miasto na południu Arizony
******* Prescott - Miasto w środkowej Arizonie
******** Las Vegas - Miasto na południu stanu Nevada
Dziękuję *.*
OdpowiedzUsuńWiedziałam, że dodając Cię do obserwowanych nie zawiodę się ! Miałam rację :) Bardzo podoba mi się rozdział 1. Już kiedy przeczytałam prolog, zaciekawiło mnie to wszystko... to całe Twoje opowiadanie. Dziś zakochałam się w nim od nowa haha <3
Zapraszam na nową notkę ;3
Dziękuję bardzo *_____*
OdpowiedzUsuńMiło wiedzieć, że Ci się to podoba <3 Cieszę się bardzoo *-*
OdpowiedzUsuńświetnie piszesz :)
OdpowiedzUsuń